Ktoś mnie zapytał, jak to się stało, że wybrałam drogę życia zakonnego, ale prawda jest inna. To nie ja ją wybrałam, lecz zostałam na nią zaproszona.

Ktoś mnie zapytał, jak to się stało, że wybrałam drogę życia zakonnego, ale prawda jest inna. To nie ja ją wybrałam, lecz zostałam na nią zaproszona.

Jeszcze przed rozpoczęciem studiów w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, kiedy byłam w Ruchu Światło-Życie, bałam się, by Pan Bóg nie zechciał, żebym poszła do zakonu. Wiedziałam, że On ma dla każdego plany pełne miłości, że chce mojego dobra i komu jak komu, ale Panu Bogu jakoś nie wypada odmawiać. W klasie maturalnej pojechałam na rekolekcje ignacjańskie i tam usłyszałam, że Pan Bóg objawia swoją wolę wobec człowieka poprzez nasze najgłębsze pragnienia. Zatem uspokoiłam się, bo moim pragnieniem było założyć kochającą się rodzinę. Jednak rok po roku stawało się dla mnie coraz bardziej wyraźne, że mam w sercu złożone jeszcze głębsze pragnienia. Na czwartym roku studiów rozpoczęłam rozeznawanie mojego powołania. Już nie bałam się życia zakonnego, wciąż jednak myślałam o założeniu rodziny, o tym bym miała u swojego boku kogoś, kto by mnie kochał i komu ja mogłabym dawać swoją miłość. Owszem wiedziałam i doświadczałam, że Pan Jezus mnie kocha, ale mówiłam Mu, że kocha tak niekonkretnie, nie można się do Niego przytulić, oprzeć na mocnym ramieniu. Podczas jednej z takich naszych rozmów Pan Jezus wskazał mi na krzyż i w sercu usłyszałam: "Czy to nie jest wystarczająco konkretna miłość?". Rzeczywiście, bardziej konkretnej i szalonej miłości nie znajdę.

Po studiach jeszcze dwa lata pracowałam w domu dziecka, ucząc się przekazywania tej miłości dalej. I w końcu zdecydowałam się ulec Panu Jezusowi. A zatem to nie ja wybrałam, ale On mnie zaprosił, wybrał bym dzieliła z Nim życie i czekał bardzo cierpliwie na moją odpowiedź. A ja w końcu ją dałam, bo to zaproszenie było najgłębszym pragnieniem mojego serca.

I moje serce spotkało się z Jego Sercem. W języku biblijnym serce to całe wnętrze osoby. Dlatego mogę mówić o pragnieniach serca. Tak też w naszym Zgromadzeniu rozumiemy Serce Jezusa, jako wnętrze całej Osoby Jezusa Chrystusa, Jego pragnienia, uczucia, wybory, postawy. W centrum charyzmatu Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacré Coeur jest odkrywanie i ukazywanie miłości Boga. Może się to realizować wyłącznie poprzez zapatrzenie się w Pana Jezusa, zjednoczenie z Nim, spotykanie Go na kartach Ewangelii, kontemplowanie tego, jak odnosił się do ludzi, co wybierał, co mówił, jakimi postawami żył, jakie miał pragnienia, co było dla Niego ważne. To jest wskazówka, do czego Jezus dziś mnie zaprasza, jak ja mam żyć wśród ludzi, co dla mnie powinno być ważne.

Serce Jezusa jest otwarte dla każdego człowieka bez wyjątku. Jest Ono otwarte nie jakoś delikatnie, ze znieczuleniem, ale brutalnie, ostrą włócznią żołnierza. Jest otwarte poprzez ranę. W naszych Konstytucjach mamy takie zdanie: "Przebite Serce Jezusa otwiera nas na głębię Boga i udrękę ludzkości". Te dwa wymiary miłości są mocno obecne w duchowości Zgromadzenia Sacré Coeur. Nie można, bowiem kochać Pana Jezusa i pozostawać z dala od problemów ludzi, z dala od ich cierpienia, trosk, braków materialnych i duchowych. Nie wystarczy "fotelowe współczucie", kiedy to siedzimy przed telewizorem i wzdychamy, jakie to straszne, że tyle ludzi żyje w nędzy, nie ma dostępu do edukacji, umiera z głodu, ginie w działaniach wojennych. "Życie w zjednoczeniu i upodobnieniu do Serca Jezusa rozszerza nasze możliwości kochania i przyjmowania miłości". To kolejne zdanie z naszych Konstytucji, które jest dla mnie bardzo ważne. Nasz charyzmat odkrywania i ukazywania miłości Serca Jezusa realizujemy, nie tylko starając się, byśmy same były świadkami tej Miłości, ale podejmując dzieło wychowania, pragniemy na tę Miłość otwierać ludzkie serca i wychowywać ludzi wrażliwych, zdolnych oddawać swoje życie w służbie innym.

Bardzo lubię symbol Zgromadzenia; który przedstawia Serce Jezusa, otwarte na krzyżu, po śmierci Pana, więc już nigdy nie zamknięte, jako miejsce dla całego świata, dla każdego człowieka, dla każdego zakątka naszej Ziemi. Zgromadzenie jest obecne w 41 krajach na wszystkich kontynentach. Przeżywanie naszej międzynarodowości, uczenie się siebie wzajemnie, budowanie jedności pośród różnorodności kultur i języków jest przestrzenią doświadczania jak Serce Jezusa jest pojemne i obejmujące swą miłością całą rzeczywistość świata. Wszyscy jesteśmy zaproszeni, by znaleźć w tym Sercu swoje miejsce, by pozwolić się zachwycić Jego miłością i żyć pełnią. To odkrycie daje pokój, głęboką radość. Choć dookoła bywają burze z piorunami, tutaj mamy miejsce, w którym możemy bezpiecznie schronić się i odpocząć. Jest to pasjonująca przygoda. Dla mnie życie konsekrowane to właśnie codzienne przeżywanie tej przygody: odkrywanie miłości Bożej objawianej w sposób tak różnorodny i nieustannie nowy, zarówno pośród radości, jak i trudu czy cierpienia; dzielenie się z innymi jej doświadczeniem i przekonaniem, że Pan Bóg naprawdę szuka człowieka, by zaspokoić najgłębsze pragnienia jego serca.

s. Renata Ryszkowska rscj