„Wytrwałość czy cierpienie…?”
„Dyscyplina-wymagania czy złośliwość?”

W tym numerze naszego biuletynu zapraszam was na wycieczkę z przewodnikiem by spojrzeć na wartości, jakimi staramy się żyć i przekazywać w naszej szkole. Pierwszymi  ich beneficjentami są uczniowie.
Niektóre mamy martwią się o swoich synów, którzy są z dala od domu ze względu na naukę w naszej szkole i zastanawiają się, po co „przysparzać cierpienia” swoim dzieciom tam daleko w brusie. Więc te najodważniejsze przyjeżdżają do szkoły i stwierdzają, że ich „malcy” odkrywają, czym jest wytrwałość. Przyglądają się młodym ludziom z internatu i spoza, którzy uczą się w odpowiedzialny sposób dorosłości, podejmując obok obowiązków szkolnych różnorakie prace domowe i gospodarskie.
Doświadczenia, trudy trzeba znosić i jest to nieodłączne od wzrastania w dorosłości!
Gotowanie posiłku (la boule), sprzątanie pokoju, uprawianie swojej grządki, robienie zakupów, pranie ubrań… wymagają dużo wysiłku od tych młodych ludzi. Tak, trudzą się, ale czy można to nazwać cierpieniem? Sądzę, że nie, ponieważ często widać na ich twarzach uśmiech i nie jest on wyrazem cierpienia, ale swego rodzaju dojrzałości, która daje wzrost.
My, nauczyciele podziwiamy ich odwagę i jesteśmy świadkami zmian, które się w nich dokonują – widzimy jak ci mali Kirikou dorośleją!
To co jeszcze można zauważyć, to złe zrozumienie znaczenia słów „stawianie wymagan i złośliwość”. Z tym problemem spotykamy się bardzo często i nie tylko w naszym gimnazjum!    
Od jakiegoś czasu uczniowie uczą się rozróżniać te rożne pojęcia. Stawiają sobie pytania: „Kiedy dyrekcja odsyła kogoś, kto nie płaci czesnego lub nie nosi stroju szkolnego – to złośliwość, czy nie? Czy nauczyciel karzący ucznia, gdy nie odrobił zadania domowego jest złośliwy, czy wymagający? A kiedy wychowawcy nie pozwalają „kraść” tego, co uprawia się w ogrodzie lub wymagają, by pozostawiać narzędzia szkolne w porządku – to dyscyplina, czy złośliwość?”
Z początku odpowiedź brzmiała cichutko, z czasem jednak daje się słyszeć coraz wyraźniej i w pozytywnym tonie: „wprowadzają dyscyplinę i są wymagający, ale nie złośliwi”! Tak więc, powoli, młodzież uczy się prawdy o swoim zachowaniu i o swoich czynach. Jest to nasz wspólny, wielki sukces i myślę, że dzieje się to dzięki pracy na roli, która wnosi pokój do naszych serc!

Dorota Zych rscj

Nowinki…
Kwiecień 2014, ciąg dalszy formacji „Kultura pokoju”. Pan Pascal (z Zarządu Krajowego Szkół Katolickich) miał spotkania z uczniami, nauczycielami i, w tym roku dodatkowo, z rodzicami. Wspólnie, w grupach wyliczaliśmy antywartości, to wszystko, co burzy pokój między nami i na świecie. Rodzice dobrze usłyszeli apel p. Pascala: „Pozwólcie dzieciom się otworzyć! Nasze problemy nie powinny hamować ich rozwoju. Przebaczenie jest silną bronią i przynosi dobre owoce!:

Maj 2014, W ramach Święta Szkół Katolickich w Czadzie ekipa naszej szkoły grała mecz piłki nożnej z młodzieżą z sąsiedniej szkoły w Hidick. Przy tej okazji nasi uczniowie mogli dać świadectwo temu, że są ludźmi, którzy nie stosują przemocy i są nastawieni pokojowo. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu odkryliśmy w drużynie przeciwnika nauczycieli uczących w tej szkole. Zrozumieliśmy, że chcą wygrać za wszelką cenę. Ich zachowanie nie było fair. Choć przegraliśmy 4:2, w głębi serca byliśmy dumni z naszych uczniów. Mimo trudnych momentów podczas tego meczu uczniowie potrafili wyciągnąć rękę do drużyny przeciwnej.
Wygrali coś więcej niż mecz!

Wizyta w szkole jest jak powiew świeżego powietrza dla wszystkich! Nasza szkoła, z bliska i daleka, jest otoczona ludźmi dobrej woli. Ostatnio przyjechał specjalnie do nas p. Octavio z Hiszpanii. Trzeba wiele odwagi, by zdobyć się na przyjazd do Czadu w miesiącu maju, kiedy termometr prawie nie spada poniżej 43 stopni Celsjusza. Miłość jednak czyni cuda. A „solidarność”, jaką wyczuwa się w rozmowie z p. Octavio nie ma sobie równych. Dziękujemy za wszystko!

Koniec maja
Egzamin gimnazjalny pisemny (w klasach) i ustny (w warsztatach). Ten z przedmiotu maszyny rolnicze odbywał się w pomieszczeniu z narzędziami  i sprzętem rolniczym.  Uczniowie musieli wykazać się znajomością praktyczną każdego z nich, co nie zawsze było łatwe. Tego roku jeden z uczniów pomylił sekator ze strugiem - z innymi pytaniami poszło mu lepiej.

Egzamin z przedmiotu hodowla z p. Dyrektorem odbywał się w pomieszczeniach, gdzie przebywają zwierzęta, zaś z przedmiotu rolnictwo pod mangowcami. 20 spośród 23 zdających zaliczyło część zawodową i 22 część ogólną.

Czy  jesteśmy „niesprawiedliwi” wobec tych, którzy nie otrzymali świadectw?
Nasi uczniowie powiedzą: „nie”, jesteście „wymagający”! My zaś mówimy im na pożegnanie: dziękujemy i… odwagi!

W ciągu roku szkolnego 2013/2014, mieliśmy „radość odebrać poród” wielu zwierzaków (oprócz baranów, trzy cielaki i trzy cieliczki). Dzięki rodzicom, którzy pomagają nam w stróżowaniu nasze zwierzęta są dobrze dopilnowane. To stadko zaczyna się stawać powoli „naszą skarbonką” (czymś w rodzaju konta w banku)! Nieść takiego cielaczka na rękach prawie 3 km, bo urodziło się na pastwisku, to znak umiłowania tego, co się robi! Jakie to piękne świadectwo współdziałania na linii „rodzice-szkoła”! Cieszy nas współpraca ze Stowarzyszeniem Rodziców. Są oni zawsze gotowi, by nas wysłuchać i podjąć wspólnie refleksję dla dobrego funkcjonowania szkoły. Dziękujemy Wam, drodzy rodzice!

Kim jestesmy?
Czwórka braci PUDENS z tego samego ojca: Ane Balam (już czwartoklasista), Aayi i Ampoul Abinako (obaj w klasie trzeciej) oraz Kembikot (klasa pierwsza). Pochodzą z Bongor i wykazują się wielką odwagą i wytrwałością w kontynuowaniu nauki w naszej szkole. Oto co mówią o sobie:
Ane – jesteśmy liczną rodziną, ale mój tata zdecydował się posłać nas do Szkoły Rolniczej „Espoir” w Bougoudang, by nas przygotować do przyszłego życia. Dziękuję szkole, która nauczyła mnie jak „budować pokój” i uprawiać ziemię. Szkoła nauczyła mnie życia w grupie, z ludźmi z różnych grup etnicznych, nauczyła mnie mądrości, mówić po francusku. Chciałbym, by była coraz lepiej znana przez wszystkich.
Aayi – Żadna szkoła nie może się równać z naszą. Mój tata o mnie nie zapomniał. Często przywozi mi jedzenie. Jest dobry, płaci za moja naukę. Niczego mi w szkole nie brakuje.
Ampoul Abinako – Ta szkoła jest piękna i to dzięki memu tacie tutaj jestem. Jest ona bardzo ważna i wspaniała. Kieruję moje podziękowania do wszystkich wspaniałych nauczycieli i kolegów.
Kembikot – Niczego mi w szkole nie brakuje. Szkoła pomaga nam rozumieć bieżące wydarzenia oraz dzisiejszy i miniony sposób życia. Pomaga nam również zrozumieć, że wszyscy jesteśmy ludźmi, którzy powinni być solidarni. Uczy nas tolerancji (tzn. szacunku dla  innego sposobu myślenia), bezstronności i prawdomówności. Przede wszystkim zaś jest bardziej interesująca niż najpiękniejsza powieść, ponieważ to, czego uczy nie jest fikcją lecz tym, co się dzieje naprawdę.
Fragmenty ich wypowiedzi (styczen 2014)

Módlmy się za tatę tej dzielnej czwórki, który zmarł w maju. Niech odpoczywa w pokoju!

W imieniu wszystkich uczniów i ich rodziców dziękuję PRZYJACIOŁOM szkoły: z Włoch, Hiszpanii, Belgii, Polski i Korei. Z nadzieją spoglądamy na nowe życie, które rodzi się z naszego wspólnego zaangażowania na rzecz tego dzieła!

Więcej interesujących atykułów
W tym roku całą wspólnotą z Marek włączyłyśmy się w obchody Dnia Papieskiego pod hasłem „Świętymi  bądźcie”. Z tej okazji w niedzielę 12-ego października z udziałem Oazy Dzieci Bożych przygotowałyśmy zawody sportowe, które odbyły się na naszym podwórku. Na spotkanie przyszły dzieci z naszej parafii z rodzicami. Rozpoczęliśmy rozgrzewką, a po niej były sztafety. Najwięcej radości u dzieci wywołała sztafeta rodzinna, w którą mamusie, tatusiowie, babcie zaangażowali się całym sercem. Potem odbyło się wręczenie medali i nagród.  Zakończyliśmy modlitwą w kaplicy w intencji rodzin.

Zapraszamy do obejrzenia filmiku z tego wydarzenia oraz zdjęć w galerii



W sobotę, 29 listopada 2014 r. w Parafii pw. św. Aleksandra w Kijowie zgromadzili się członkowie Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie z całej Ukrainy, na okoliczność 100. rocznicy urodzin s. Jadwigi Skudro, bliskiej współpracownicy ks. Franciszka Blachnickiego.

Siostra Jadwiga urodziła się w Kijowie, 17 grudnia 1914 r. i została ochrzczona w kościele św. Aleksandra. W 1936 r. wstąpiła do Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa „Sacre Coeur” w
Belgii. Po ślubach wieczystych, złożonych w 1947 roku, wróciła do Polski. W latach siedemdziesiątych
XX wieku, podjęła współpracę z ks. Franciszkiem Blachnickim, wspomagając go w tworzeniu Domowego

Kościoła Ruchu Światło-Życie. W programie dnia wspólnoty, oprócz przedstawienia życiowej drogi s. Jadwigi, znalazły się jeszcze świadectwa i ewangelizacja na ulicach Kijowa oraz Eucharystia, sprawowana przez 20 księży, pod przewodnictwem bpa Piotra Malczuka, ordynariusza kijowskiego i bpa Radosława Zmitrowicza, sufragana diecezji kamienieckopodolskiej.

W rocznicowym dniu wspólnoty uczestniczyło prawie 400 osób z Ukrainy oraz delegacja Domowego Kościoła z Polski. Archidiecezję Przemyską reprezentowało 8 osób na czele z ks. prał. Stanisławem Czenczkiem, wiceoficjałem Sądu Biskupiego Kurii Metropolitalnej w Przemyślu. ks. Tadeusz Biały

Na skupienie przyjechało 7 rodzin z dziećmi w wieku od 4 miesięcy do 9 lat. Niektórzy rodzice sa od wielu lat związani z duchowością ignacjańską a niektórzy poraz pierwszy zapoznawanli się z metodą medytacji ignacjańskiej.
W piątek wieczorem przypomnieliśmy metodę modlitwy i dane było wprowadzenie do medytacji następny dzień.
W sobotę po śniadaniu dzieci poszły do "przedszkola", gdzie miały dobrą opiekę i dużo zabawy a rodzice, zaproszeni do trwania w milczeniu (na ile najmniejsze dzieci pozwalały), mieli czas na 2 medytacje nad Słowem Bożym i konferencję korespondującą z tematem roku duszpasterskiego: "Nawrócenie - powrot do Boga żywego". Po obiedzie rodziny miały 2 godziny dla siebie a potem dzieci ponownie poszły się bawić, by rodzice mogli posłuchać konferencji o rozeznawaniu duchowym i spotkali się na dialog małżeński. Jeszcze przed kolacją spotkaliśmy się na wspólną Eucharystię. Wieczorem, gdy już udalo się położyć dzieci spać,, był czas na Adorację Najświętszego Sakramentu.
Niedzielne przedpołudnie wypełniła jedna medytacja Słowa Bożego, konferencja o Ignacjańskim rachunlu sumienia i dzielenie się owocami tego czasu. Skupienie zakończyliśmy uroczystą Eucharystią i błogosławieństwem dzieci.

Skupienie było organizowane przez Stowarzyszenie Przystań M, prowadzone przez Małgorzatę Ziarkiewicz, s. Renatę Ryszkowską rscj a posługę duszpasterską sprawował o. Stanisław Mężyński SJ.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć: Galeria zdjęć

W wakacje od 13 do 21 lipca 2015 r., planujemy zorganizować w naszym domu 8-dniowe rekolekcje dla rodzin z małymi dziećmi prowadzone taką metodą.
Szczegóły i zapisy na stronie Stowarzyszenia Przystań M

   Grudzien 2014

„Drogocenne kamienie do oszlifowania”

 W każdym roku szkolnym staje przed naszą szkołą ogromne wyzwanie - przyjęcie dziewcząt i chłopców pierwszej klasy. Na rok 2014/2015 mamy 62 uczniów; 48 chłopców i 14 dziewcząt.Patrząc na nich pierwszego dnia stwierdzam, że są jak ‘drogocenne kamienie i perły” ale jeszcze tak naprawdę nie oszlifowane! Wszyscy są uśmiechnięci, ale od czasu do czasu „ostrzy i trudni w obejściu”. Aby dokopać się do ich „spichlerza”, pełnego skarbów, czeka nas ogromna praca. Stajemy się „szlifierzami”!

Każdy z 62 uczniów zdał egzamin wstępny, ale gdybyśmy chcieli być naprawdę wymagający w tej pierwszej klasie, niewielu pozostałoby w szkole. Nasza szkoła jest jedyną szansą dla tych chłopców i dziewcząt, którzy nie mają innej możliwości, by wyrwać się ze swoich wiosek.

Przeszkód jest wiele; jako zasadniczą wymieniłabym język. Nasi uczniowie znajdują się w swoim środowisku, więc porozumiewają się w języku massa. I co z tym zrobić? Pomimo naszych wysiłków i zakazów rozmawiania w innych językach niż francuski znajdują „tysiące wymówek”, by używać języka rodzimego.

Ich reakcje, czasami ostre i bezczelne, mówią nam wiele: że brak jest rodzica, że nie było śniadania o poranku, że dręczy ich choroba… Ich uśmiech też mówi wiele, choć dla niektórych może być irytujący. Nie można ich zrozumieć i rozpocząć wspólnej z nimi wędrówki/drogi, jeśli się do nich nie zbliżymy.

A tą wędrówką jest „ciężka praca nad naszymi drogocennymi kamieniami”. Każdy uczeń jest jedyny w swoim rodzaju; poznając jego historię możemy powoli doprowadzić do tego, że pełnym blaskiem zajaśnieją jego „prawdziwe barwy”.

Rozpoczynając rok szkolny 2014/15, 29 września, za cel przyjęliśmy: „dodać koloru codziennemu życiu szkoły”. Jako grono pedagogiczne „szlifujemy nasze diamenty”, by pewnego dnia mogły pokazać innym jacy są prawdziwie. Wiem, że trzeba nam „wielu ton” cierpliwości, ale wiem też, że szkoła ma wielu przyjaciół, którzy się za nas modlą. Trzymajmy się razem i niech Bóg nam błogosławi! Książę Pokoju nam towarzyszy i rozświetla gwiazdę, która nas prowadzi.

                                                                                                              Dorota Zych rscj
A co u nas nowego?............................

29 września 2014 roku, po zapoznaniu się z regulaminem szkolnym podpisaliśmy własnymi kciukami zamoczonymi w różnokolorowych farbkach nasze zobowiązanie do jego przestrzegania – by przeżyć wspólnie ten rok w radości i z pożytkiem. Każdy na miarę swoich możliwości będzie robił wszystko co możliwe, by się udało i by złożyć „swój kolor – talent” w służbie innym. I tak pierwszoklasiści podjęli zobowiązanie przyłączenia się do społeczności szkolnej.

Ufamy, że wystarczy im odwagi i wytrwałości.

 

Każde święto wymaga przygotowań!

Jak co roku dołożyliśmy wspólnie starań, by dobrze przeżyć Święto Bożego Narodzenia – 22 grudnia. Wszyscy razem – katolicy, protestanci i muzułmanie – nauczyliśmy się robić papierowe kwiatki i łańcuchy. Cóż to była za radość!

Dziedziniec szkolny został pięknie zamieciony. Przez kogo? Przez chłopców! We własnym domu trudno sobie coś takiego wyobrazić; mówi się, że ta praca należy do dziewcząt. Ale w szkole „robimy cuda”, które odstają od naszych przyzwyczajeń.

W dniu samego Święta, przed „włożeniem mięsa do naszego dużego garnka” p. Djob (nowy nauczyciel przedmiotu hodowla zwierząt) zaproponował lekcję pokazową pod tytułem „anatomia kozła”. Jak widzicie, na naukę wykorzystujemy każdą chwilę szkolnego życia.

 Boże Narodzenie jest dogodną okazją, by sobie nawzajem przebaczyć lub podziękować za to, co się dokonało lub przeżyło. By nie zapomnieć zbyt łatwo czym chcemy żyć daliśmy nazwy kilku drzewom, ważnych dla nas wartości. Tak więc mamy tutaj drzewo o nazwie Boże Narodzenie, „Ojcze nasz”, przebaczenie, odwaga, radość, pokój, „proszę”, dziękuję, wdzięczność, prawda, uczciwość, nadzieja i Święta Magdalena Zofia Barat.

Sądzę, że tabliczki bardzo się podobały, bo następnego dnia brakowało aż 6! Nastepnie zginela Matka Boza z Szopki, ale po interwencji i „prosbie” siostry Dyrektor, po paru dniach, na nowo się pojawiła, by nam nadal towarzyszyć!

Oprócz modlitwy tego dnia, w „menu” były następujące propozycje:

      Film „Droga do szkoly”.

      Konkurs o symbolice kolorów (klasy 2, 3, 4). Nasi uczniowie dobrze już wiedzą, że najradośniejszym kolorem jest kolor żółty, a zielony jest kolorem nadziei.

      Konkurs matematyczny i językowy – francuski (klasa 1).

      Niespodzianki przygotowane przez każdą klasę.

Wychowujemy naszych uczniów do wdzięczności i dzielenia się. Prawdopodobnie nie są w stanie ofiarować pieniędzy, mogą natomiast jakiś taniec, piosenkę, wiersz… to się zawsze da zrobić!

      Odbiór nagród-prezentów, m.in. za ilość worków ryżu zebranego w szkole. 28 listopada odbyła się młocka ryżu i uczniowie mieli zgadnac liczbę worków. Zwyciężyła dziewczynka, która obliczyła, że mamy 64 i pół worka.

      Świąteczny posiłek.

      Mecz.  

 Drodzy Przyjaciele Szkoły, życzymy Wam Pięknego Roku 2015,
malowanego głównie kolorem:

żółtym i zielonym!

 Więcej o misji w Boudoudang

 

 

Dnia 15 lutego 2015 r  odbyła się mała uroczystość z okazji 6 rocznicy istnienia Fundacji Otwarte Serce prowadzonej przez Urszulę Głowacką w Markach. Przybyli współpracownicy, przyjaciele i młodzież – członkowie Klubu Socjoterapeutycznego oraz siostry: Jolanta Olczyk, Violetta Zając, Barbara Olejnik, Ewa Bartosiewicz. Miałyśmy okazję poznać wszystkich zaproszonych gości, szczególnie współpracowników i ich zadania  w Fundacji. Ula wygłosiła konferencję duchową dla współpracowników i przyjaciół Fundacji w której odwoływała się do celów Fundacji i naśladowania Jezusa Chrystusa. Przedstawiła również prezentację  wraz ze sprawozdaniem z pracy Fundacji w ostatnim roku.

W tym samym  czasie młodzież miała warsztaty prowadzone przez Ks. Macieja Kucharzyka Saletyna(jednego z głównych organizatorów corocznych międzynarodowych spotkań młodzieży w Dębowcu, na które wyjeżdża młodzież z klubu). Ksiądz Maciej celebrował również Mszę Świętą przy oprawie muzycznej przygotowanej przez zespół młodzieżowy „Open Heart”.  Pod koniec Mszy św. młodzież otrzymała odznaki będące wyrazem kolejnego etapu formacji  Lidera Otwartego Serca. Po Mszy świętej wspólny posiłek i na koniec koncert zespołu „Open Heart”.

Obecnie w ramach Fundacji działa Młodzieżowy Klub Socjoterapeutyczny „Otwarte Serce”, Centrum Integracji Społecznej, Centrum Rozwoju Osoby „Otwarte Serce”, Klub Mamy i Malucha, Gminny Punkt Informacyjno - Konsultacyjny dla mieszkańców Marek.  Młodzież z formacji Lidera Otwartego Serca podejmuje działania na rzecz lokalnej społeczności, np. organizowanie projekcji filmowych dla dzieci, zajęcia z przedszkolakami itp.. Fundacja funkcjonuje wyłącznie w oparciu o liczne projekty z dotacji publicznych  m.in. z Gminy Miasta Marki, Starostwa Powiatowego, Wojewody Mazowieckiego, Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej, Unii Europejskiej, Międzynarodowego i Prowincjalnego Funduszu Solidarności.

 Cieszyłyśmy się razem z Urszulą owocami Jej pracy z młodzieżą i współpracownikami, rozwojem Fundacji, a także dostrzegalną więzią między osobami zaangażowanymi
w Fundacji.

 

 

 



Dnia 16 maja Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci i Mlodzieży Niepełnosprawnej zoorganizowało juz poraz trzeci na naszym terenie i przy pewnej współpracy Sióstr Sacre Coeur wspaniały Piknik Rodzinny.


Tłumy Pobiedziszczan zagościły w naszym parku korzystając z licznych atrakcji w klimacie Dzikiego Zachodu.


Był konkurs o Dzikim Zachodzie, Koło Fortuny, Loteria, pieczenie kiełbasek, pokaz Zumby, malowanie twarzy, zabawy zręcznościowe i rękodzielnicze, szleństwo na dmuchanej zjeżdżalni i wiele innych.


Gościnnie przybyli też koń i osioł. Zwierzęta dały ogromnie dużo radości małym piknikowiczom.


Dużym wydarzeniem też było przybycie Wielkopolskich Motocyklistów WM40, którzy swoimi maszynami zrobili furorę.


Jak Pan Bóg da spotkamy się juz za rok, a może wcześniej ;-) 



Zapraszamy serdecznie, także na rekolekcje, które tutaj w Pobiedziskach organizujemy.


Zapraszamy do obejrzenia filmiku nagranego przez TV Pobiedziska
https://www.youtube.com/watch?v=5LdhsmIGhEU&feature=youtu.be
Zofia w wieku 16 lat „PUISER” 

SŁOWO KLUCZ U ZOFII BARAT 

„Zosiu! Jak skończysz lekcje, które ci zadał Ludwik, zejdź na dół. Trzeba, byś naczerpała wody ze studni, zbiorniki są puste…”

Madeleine Fouffé, matka Zofii, często przywoływała ją z góry, gdzie córka odrabiała lekcje. Spuszczanie wiadra na dno studni i wyciąganie, kiedy się napełniło, było codziennym zajęciem Zofii w okresie dorastania. Być może z tego właśnie doświadczenia bierze się to, że często używa ona w listach czasownika „puiser” (czerpać), przywołującego sceny biblijne dziejące się wokół studni: służący Abrahama spotykający Rebekę (Rdz. 24), Jakub spotykający Rachel (Rdz. 29, 1-14), Mojżesz i Sefora (Wj. 2, 15-32) oraz  Jezus i Samarytanka (JN 4)

Wiele niuansów możemy wydobyć z czynności „puiser” analizując zastosowanie tego czasownika w listach pisanych przez Zofię. Pierwszy, uważany za coś oczywistego, jest ten, że znaleźliśmy studnię i mamy do niej dostęp; następny, że na wodę potrzebne jest puste naczynie; że tę wodę żywą trzeba smakować i, w końcu, dzielić się nią z innymi. Takie postawy znajdujemy w życiu i języku, którego używa Zofia i one pokazują jej duchowość.

obraz wyhaftowany przez Zofię przed 16 rokiem życiaPIERWSZY DZIEŃ

 MIŁOŚĆ, KTÓRA SIĘ ROZLEWA

 W Konstytucjach 1815 znajdujemy takie stwierdzenie:

 „…znajdą bowiem z całą pewnością w Sercu Jezusa niewyczerpane źródło mocy, łask i pociech.” (Konstytucje1815, 86), a w Zarysie Instytutu (1), Zofia wyjaśnia jak objawione jej zostało to Źródło wtedy, gdy kreśliła szkic swoich planów odnośnie Zgromadzenia:

             „Bóg, którego Opatrzność rozporządza wszystkim dla dobra swego Kościoła, w każdym czasie użycza mu pomocy odpowiadających jego potrzebom; lecz szczególnie w tym ostatnim stuleciu objawił swą dobroć i potęgę odkrywając przed nim skarby niezmierne łask zawarte w Sercu Jego Syna. Chciał przez to, by nie tylko oddano Bożemu Sercu należny Mu z tylu względów kult miłości i uwielbienia, lecz również, by rozżarzył się płomień wiary i święty ogień miłości, który bezbożność  starała się zgasić we wszystkich sercach.”

Język zawiera w sobie silny ładunek emocjonalny („wszystko”, „wielkoduszność”, „cudowne skarby”). Pokazuje mocne przekonania Zofii i jej doświadczenie, że objawienie tego Źródła jest darem Ojca, ponieważ to Ojcu jest właściwe dawać, komunikować siebie, podtrzymywać, rozlewać się, oświecać, objawiać, ukazywać, uwalniać to, co jest uwięzione, czynić wszystko, co w Jego mocy, ogałacać się, poświęcać się. Tu biorą początek słowa „znajdą z całą pewnością” oraz jej pragnienie, by się otworzyć i przyjąć ten dar. Jej ulubionym obrazem, gdy o tym mówi jest nieustannie tryskające Źródło, rozlewający się strumień. Używa go w Konstytucjach i podkreśla, że jest to źródło, z którego czerpiemy (puiser) wszystko: radość (118), ducha Zgromadzenia (166), prawdziwą miłość (201), światło i łaski (247), ducha pokory, łagodności, prostoty i posłuszeństwa (348), zrozumienie i miłość wszystkich cnót oraz ducha i sposób ich praktykowania (338), skromność i prostotę (348), macierzyńską miłość do dzieci (349), niezłomną siłę i odwagę (355), łaskę i pocieszenie.

 Ten sam symbol pojawia się w listach:

„To źródło wody żywej przemienia starego Adama w nowego…” (do Césarie de Bouchaud, 1863)

 „Są to owoce drzewa zasadzonego nad strumieniem wody żywej, która wypływa obficie z boku Zbawiciela, źródła otwartego na Krzyżu” (do Marie de Grey, 1864)

 „Szukaj tylko Jezusa, prawdziwego źródła wody żywej; my ludzie jesteśmy tylko cysternami, które nie są w stanie jej pomieścić… (do Elisy de Bouchaud, 1847)

 „Uciekaj się często do modlitwy, tam będziesz czerpać (puiser) ducha mocy i łagodności” (do Eugénii Audé, 1823).

 „Powinnyśmy oddać naszą samotność na służbę dziełu nam powierzonemu. Kiedy czujemy, że ogarnia nas to uczucie, musimy znaleźć głęboką jaskinię, gdzie dusza mogłaby znajdować schronienie tak często jak to możliwe. Dla nas tą jaskinią/szczeliną w skale jest Serce Jezusa! (do Emmy Bouchaud, 1853)

 Jej znajomość języka biblijnego sprawiła, że używała też innego „płynnego” symbolu: powietrze (Duch, oddech, tchnienie…), który też może być wylewany i wchłaniany. Obraz ten pojawia się w najstarszych opowieściach biblijnych: „…wtedy to Jahwe ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.” (Rdz. 2,7). Bóg przekazuje swoje życie, swój „oddech” Adamowi, który od tej chwili zaczyna być „istotą żyjącą”. Jezus tchnął na uczniów zamkniętych w Wieczerniku (J 20,19-23), pokazując, że ostateczne Stworzenie miało miejsce w Jego zmartwychwstaniu i że teraz wylewa Swego Ducha na cały Kościół.

 U Zofii wybrzmiewa takie przekonanie:

 „Potrzebujemy pomocy, by dawać tchnienie duszy, by ją karmić i podnosić wzwyż; tą pomocą przewyższającą wszystkie inne jest Duch, który ożywia wszystko i jest sprawcą owocowania… (do Emmy de Bouchaud, 1853)

 „Duch Jezusa żyjący w duszy wewnętrznej i jednoczący ją z Sercem Bożym mówi jej nieustannie, co powinna mówić, zadecydować, doradzić; jest ona jak instrument, który  odbiera i przekazuje. Szczęśliwa jest szczera, prostolinijna dusza, oderwana od siebie, z prostotą dzieląca się tym, co otrzymuje, bez przywłaszczania, podobnie jak kanał, który przesyła wodę docierającą do niego ze źródła.” (do Matki de Curzon, 1846)

DRUGI DZIEŃ

PRZESTRZEŃ OTWARTA, BY PRZYJĄĆ

 Pokora była ulubioną przez Zofię cnotą, ale jej interpretacja tego słowa, bardziej „teologiczna” niż „moralna”, wypływa z tego doświadczenia, że  aby naczerpać (puiser) wody ze studni lub ze źródła, naczynie musi być puste, inaczej nie pomieści wody. Pustka ta jest elementem „konstytutywnym” ludzkiej natury, jak to jest widoczne w dziele stwarzania: Bóg może „tchnąć” w Adama przez jego „puste/drożne” nozdrza, to znaczy niczym niewypełnione, nie zamknięte, ani pełne po brzegi; to pozwala powietrzu wchodzić i wychodzić, dawać życie. Używając mowy ciała, chodzi o ubóstwo (pragnienie, głód, „potrzebę”), które usposabia nas na przyjęcia Życia Bożego. Zmartwychwstały Pan mówi do swoich uczniów w wieczerniku: „Przyjmijcie Ducha Świętego”. Posyła ich, by pełnili misję, przypominając o tym, że nigdy nie powinni pełnić jej sami; muszą otwierać się na tę moc, która nie pochodzi od nich, lecz jest im dana „z góry”.

 Według Zofii to pokora stawia nas na właściwym dla nas miejscu i stwarza tę pustą przestrzeń, którą pragnie wypełnić Bóg:

 „Modląc się przed Eucharystią, zrób miejsce dla pełni…; przystępuj z większą ufnością do źródła wszelkich bogactw, które tryska obficiej, kiedy napotka na próżnię(A. Cahier, L’Esprit et les Vertus de la V.M.M.Sophie Barat, s.29)

 « Nie potrzebujesz niczego od twojej Matki, tylko jej skromnej modlitwy… Oczywiście, będziesz ją miała, ale sam Jezus będzie musiał ją dopełnić; inaczej nic się nie poprawi. Miejmy ufność; Mistrz widząc pragnienia spełnia je: tylko trzeba Mu zostawić pustą przestrzeń, ponieważ On poniża bogaczów, a głodnych nasyca dobrami.” (do Matyldy Garabis, 1856)

 Modlitwa ułożona przez nią pod koniec jej rekolekcji dobrze wyraża tę jej skłonność do duchowego „wycofywania się”, ażeby Panu pozostawić całą przestrzeń. „O Jezu, słodyczy mego życia, zawrzyjmy pakt: daj mi tak doskonale umrzeć dla siebie, byś tylko Ty sam żył we mnie; daj mi zachować tak głębokie milczenie, byś tylko Ty przemawiał do mego serca; daj mi tak spocząć w Tobie, byś Ty sam działał w mojej duszy, według swego upodobania. Amen. (P.Perdrau, Les loisirs de l’Abbaye, II, s.322)

 Pojęcie „potrzeby” występujące w Zarysie Instytutu jest jej sposobem mówienia o pokorze już w tym fundacyjnym tekście, byśmy nie zapomniały o naszym skrajnym ubóstwie; jest ono jednocześnie naszym największym bogactwem, pozwalającym nam otrzymać i przyjąć dar, dzielić się nim i czynić go swoim bez przypisywania sobie tego, co do nas nie należy. (To ten rodzaj receptywności umożliwia nam egzystowanie. (za E. Stein)

 Podstawowa czynność oddychania wprowadza nas w taką dynamikę: wdychając uświadamiamy sobie nasze skrajne ubóstwo i potrzebę Kogoś Drugiego, innych ludzi i rzeczy. Nabieramy powietrza, ponieważ jest wokół nas; dlatego też możemy z niego korzystać i przyjmować je w siebie. („Każdy wdech jest aktem pokory i aktem wiary. Pokory, gdyż uznajemy, że czegoś nam brak; wiary, ponieważ z ufnością podchodzimy do tego, co mamy otrzymać. Wdychając przyjmujemy, a przyjmując otwieramy się. Otworzyć się, znaczy wypowiedzieć fundamentalne „tak” dla daru, jakim jest życie przychodzące do nas przez każdego człowieka i wydarzenie. Chodzi tu o dyspozycję do przyjęcia Życia wraz z Panem Życia.” (Xavier Melloni SJ)

 „Całe nasze jestestwo, nasze myśli, działania, poruszanie się, nawet nasze oddychanie, wszystko w nas powinno chwalić Pana, wszystko winno być poświęcone Jego Sercu…” (do Wspólnoty Poitiers, 1809)

 „Życie, oddychanie, działanie, to cały człowiek; niech to nasze życie , oddychanie i działanie będą w Bogu, przez Jezusa Chrystusa.”

 Zofia rozumie duchowość jako „uczestnictwo” w życiu Ducha Świętego, jako dynamikę otrzymywania i dawania, tę samą dynamikę, która ma miejsce przy wdechu,  przyjmowaniu oraz przy wydechu, kiedy wyzbywamy się i poddajemy.

 DZIEŃ TRZECI

   ŚMIAŁA UFNOŚĆ

Magdalena Zofia w Bazylice Watykańskiej Jasna świadomość własnych ograniczeń i niedostatków sprawiła, że przez lata Zofia była osobą nieśmiałą i bojaźliwą. Dzięki jednak działaniu łaski, przy wsparciu J.Varin, i później J.M. Favre w jej sercu zagościła ufność:

 „Rozwijaj się, rób postępy, jesteś na właściwej drodze. Pamiętaj, że to nie ty na nią weszłaś, lecz Bóg cię tu wprowadził. Trwaj w ufności i niech żadna siła na świecie cię nie zastraszy.”(J.Varin, 1801)

 „W imię Jezusa i z miłości do Niego, otwórz na miłość i ufność to swoje zbite, skurczone, zgnębione, nędzne serce. Niech ani dawne błędy, ani obecne niedoskonałości, ani niewykorzystana łaska nie sprawią, że stracisz choćby odrobinkę zaufania.” (J.M. Favre do A. Barat, 1835)

 Zofia zdobyła pewność, że skarby zamknięte w Sercu Jezusa „są do jej dyspozycji” i że może mieć w nich swój udział:

 „…Matka Julie (Billart), która nie chodzi o własnych siłach została przywieziona do kaplicy. Po Mszy św. odnowiłyśmy śluby i Ojciec Varin wygłosił do nas krótką naukę. Kiedy już wzbudził w nas wielki zapał i gorliwość, przerwał nagle swój dyskurs i spoglądając po nas wszystkich zawołał: ‘Czyż nie jest głupotą robić to, co robicie? Co z tym można zdziałać?’ i wskazał na Matkę Julię i na mnie.… Ale nas to nic a nic nie zniechęciło. Podsumowałyśmy tylko, że Bóg, który uwielbia tworzyć z niczego, posługuje się tym, ‘co nie jest, by sprowadzić do zera to, co jest’.” ( Matka Ward, Życie M. Zofii Barat, 1925, s. 127)

 Uczyniła swymi słowa ojca z przypowieści wypowiedziane do starszego syna: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy.” (Łk 15, 31). Jedną z konsekwencji miłowania jest prawo do „przyswojenia” i „uczestnictwa” i zawsze istnieje możliwość „dysponowania” tym, co należy do kogoś innego. Skarby Tego Drugiego („skarb” jest słowem, które niesie w sobie ładunek emocjonalny) „dopełniają” ludzkich braków. Z tego względu Zofia często mówi o „dopełnianiu” i „uzupełnianiu”, tak jak w liście do Joséphine Goetz napisanym w ostatnim roku jej życia:

  „Serce Jezusa dopełni wszystkiego, czego ci braknie. Tylko ty musisz powstrzymać się od działania. Jezus da ci Swego Ducha i będzie działał w tobie tak, jak działał w swoich uczniach. Głębia przyzywa głębię; absolutna nicość przyciąga Najwyższe Dobro. Trójca Najświętsza daje życie nicości poprzez swego Ducha. On daje nam Serce Jezusa, by było naszym życiem, naszym Zbawieniem, naszą miłosierną miłością.”

 W Konstytucjach zaleciła Mistrzyni Nowicjatu:

 „…da im odczuć, że nie trzeba lękać się trudności, jakie napotykają w dążeniu do wysokiej doskonałości, do jakiej zostały powołane. Znajdą bowiem z całą pewnością w Sercu Jezusa niewyczerpane źródło mocy, łask i pociech. Ukaże im Jezusa Chrystusa dającego im swe Serce wraz ze swymi cnotami i zasługami jako przeciwwagę (uzupełnienie) ich słabości. Przypomni im słowa Apostoła: ,,Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia!” Da im zakosztować tej pocieszającej prawdy, że jakiekolwiek byłoby ich ubóstwo i nędza duchowa, jeśli powezmą szczęśliwe przyzwyczajenie łączenia się z Sercem Jezusa w modlitwach, troskach, cierpieniach i zwykłych czynnościach, będą także miały udział we wszystkich Jego zasługach.(Konst. 1818,86)

 W jednej ze swych najbardziej znanych modlitw powtarza:

 „Serce Jezusa, biegnę do Ciebie, bo jesteś moją ucieczką, moją jedyną i pewną nadzieją. Tyś lekarstwem na wszystkie me troski, uzupełnieniem moich niedostatków…”

Dolores Aleixandre rscj