Pomagamy tym, którzy stracili kogoś w tej katastrofie. Ambasada poprosiła o pomoc w tłumaczeniu i duchowym wsparciu dla tych osób. Siostra Maria Ślipek cały czas trwa na posterunku w szpitalu medycyny sądowej w Carycyno, gdzie dokonują się procedury ustalania tożsamości ofiar, a ja wczoraj byłam w hotelu, gdzie Polacy się zatrzymali. Dyrekcja hotelu jest tak uprzejma i otwarta, że stworzyła możliwość intymnego kącika do modlitwy, rodzaj kaplicy w jednym z pomieszczeń hotelu, gdzie jeden z naszych księży zrobił wystawienie Najświętszego Sakramentu. Polacy są w takim szoku, że słychać tylko jeden szloch.

Trzeba przyznać, że strona rosyjska stanęła na wysokości zadania, a sami Rosjanie współczują z całego serca. To bardzo wzruszające, kiedy przechodzi się koło naszej ambasady, szczególnie od strony ulicy Klimaszkina i na chodniku leżą góry kwiatów wzdłuż ogrodzenia ambasady. Ludzie na ulicy pytają głośno o imię prezydenta, widać że Prawosławni też tam przychodzą i po prostu się modlą. Trudno jest nie przeżywać tego z tymi ludźmi, którzy stracili kogoś w tej katastrofie.

W katedrze w niedziele o godz. 13 podczas polskiej Mszy Świętej, było bardzo wielu ludzi. Polityka na razie odsunęła się na bok. Kilka dni temu sam prezydent Miedwiediew przyjechał, aby wpisać się do księgi kondolencyjnej. Cztery tygodnie temu Mszę o 13 w niedziele celebrował sam biskup polowy WP Tadeusz Ploski. Bardzo otwarty i zainteresowany tym co się tu dzieje. Możnaby jeszcze dużo o tym pisać. Dopiero co nie przebrzmiał jeszcze ból po wybuchach w metrze, a tu następna złożona bardziej historia.

Pozostajemy złączone w tym narodowym bólu i modlimy się, aby ujawniająca się jedność w naszym narodzie była naprawdę trwała a cała tragedia katastrofy zaowocowała poprawą naszych stosunków z Rosją.

s. Renata Rozmus rscj
Twoje życie, nasza Święta Matko, uczyniłaś darem dla Kościoła,
darem dla nas ... zupełnie darmowym,
darem przez to co zrobiłaś ,
ale jeszcze bardziej, darem przez to kim byłaś, kim jesteś …

Lata pierwszych fundacji były naznaczone Twoją młodością, którą nam oddałaś:

• z twórczą odwagą Twoich początków, w świecie, z problemami, tak trudnymi, jak nasze obecne ...,
• z mistyczną świeżością, rozpalona czytając Pieśń nad pieśniami i szukając Twojego intymnego spotkania z Sercem Jezusa, pozostawiając je nam, jako niezastąpiony skarb,
• z Twoją zdolnością przyjaźni tak ciepłych, troskliwych, wiernych i pełnych spontaniczności ...
• z cieniem słabości, kogoś nawiedzanego przez choroby i pewną obawę przed odpowiedzialnościami,
• i tyle zdumienia na widok małostkowości ...

Oddałaś nam także Twoje długie lata dorosłości

• te lata wytrwałości, z oczami wpatrzonymi w cel, pośród tego wszystkiego, co trzeba było organizować, z czym borykać, pośród niepowodzeń i konieczności wycofywania się, naznaczone obawami długów i ograniczonych środków
• te lata ciągłego dostosowania ... dostosowywania do ludzi, jak pokazuje 14 tysięcy Twoich listów, do historii z jej rewolucjami i ewolucjami w krajach Europy i szybko przychodzącym wezwaniem do przekroczenia jej granic i udania się do Nowego Świata, gdzie pragnęłabyś dołączyć do Filipiny, do której powiedziałaś „Idź”.

Następnie oprócz tego wszystkiego, Bóg chcial abys dala lata Twojej starości

• Te lata zdumionej wdzięczności
• mądrość, która sprowadza wszystko do właściwych proporcji i przebacza,
• spokojne usuwanie się w cień, aby płomien świecy przekazać w inne ręce

To wszystko jest nasze ...
Jest darem uczynionym dla nas…
Darem dla mnie, beż żadnych dodatkowych zobowiązań, czystym darem.

Bernadette des Francs, rscj
Prowincja Francji
tłumaczenie z jezyka angielskiego

Zapraszamy również do zapoznania się z artykułami znajdujacymi się na stronie internetowej:
Czym nas urzekła
Życie św. Magdaleny Zofii

Modlitwy Zofii
Początki Zgromadzenia

Przyjaciel to ktoś bliski, z kim dobrze się rozumiemy, mamy wiele wspólnego, łączy nas wzajemna troska, zainteresowanie, zrozumienie. Jest w niej dzielenie się tym co nosimy głęboko w sercu, jest pewna wzajemność i otwartość tej relacji na przyjmowanie innych osób. Jest czymś, co się w życiu przydarz i trwa pomimo życiowych zawirowań.

         Czy zatem ja, ty, słabi ludzie możemy być przyjaciółmi Jezusa Chrystusa? Czy to jest możliwe, by być przyjaciółmi samego Boga? Faktycznie jest to niepojęte, zadziwiające, ale to jest rzeczywistość do której jesteśmy zaproszeni. Zaproszeni przez Pana Jezusa, bo to On tak chce, bo Jemu na tym tak bardzo zależy i On w tej relacji i jest pierwszy.

          Kiedy wsłuchamy się w Mowę Pożegnalną Jezusa zawartą w Ewangelii wg św. Jana dostrzeżemy wielkie pragnienie Pana byśmy byli Jego przyjaciółmi. „Już was nie nazywam sługami , ale nazwałem was przyjaciółmi, bo objawiłem wam wszystko.”

 Jezus wie, że czeka Go śmierć, że to jest ostatni posiłek z tymi, którzy towarzyszyli Mu przez minione trzy lata. Zauważmy, że nie robi jakiegoś podsumowania całej działalności, nie zostawia wskazówek na przyszłość. A przecież w takim momencie pozostawia się najbliższym to, co najważniejsze w życiu. Jezus rzeczywiście dzieli się tym, co jest w Jego Sercu. Nie ukrywa swoich uczuć, jest głęboko wzruszony, później, już w Ogrodzie Oliwnym powie smutna jest moja dusza, w Ewangelii wg św. Łukasza mówi „głęboko pragnąłem spożyć tę Paschę z wami zanim będę cierpiał”.

Jezus traktuje apostołów jak najbliższych przyjaciół a nie jedynie jak współpracowników w Jego dziele. Mówi „objawiłem wam wszystko”. I nie chodzi bynajmniej o religijne dogmaty, wiedzę intelektualną. Jezus przez cały czas rozbudzał w uczniach pasję, która sprawiała, że szli za Nim, chcieli oddawać Mu swoje serce i życie. Teraz również Jezus pragnie, aby apostołowie zobaczyli Jego Serce, najskrytsze pragnienia, a właściwie jedno pragnienie – „Miłujcie się wzajemnie i tak bądźcie moimi przyjaciółmi”, chce, by doświadczyli Jego miłości i ją nade wszystko zapamiętali.

Wiedza, nawet ta święta, jak prawdy religijne, dogmaty budują intelekt a Jezus rozbudza ich duszę, gdyż przyjaźni nie buduje się na dzieleniu się informacjami, lecz głębią serca. Jezus nie zostawia konkretnych przepisów, bo one tworzą następców a On chce mieć przyjaciół. Zatem przyjaźń to coś więcej niż bycie razem, działanie razem, ona zakłada otwarcie serca. Jezus pokazuje nam swoje Serce, a na krzyżu pozwala, by otwarto je nawet fizycznie. I czyni to dlatego, że nas ukochał „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”. Nie musimy na tę przyjaźń zasługiwać, potrzeba jedynie na nią odpowiedzieć, przyjąć ją głębią serca.

Rekolekcje w milczeniu, przebywanie w obecności Pana podczas modlitwy medytacyjnej i adoracji Najświętszego Sakramentu,przyjmując Go w Eucharystii mogą być ważnym krokiem na drodze budowania przyjaźni z Jezusem Chrystusem.

s. Renata Ryszkowska rscj

Zapraszamy:

Rekolekcje w milczeniu
„Przypatrzcie się powołaniu waszemu” razem z dwudniowym odpoczynkiem

Rekolekcje w dynamice ćwiczeń ignacajńskich, akcentują poszukiwanie odpowiedzi i rozeznawanie drogi życia. Rekolekcje te skierowane są do ludzi młodych stojących przed życiowymi wyborami i ważnymi decyzjami. Nie będzie to w sensie ścisłym czas podejmowania decyzji, ale konferencje ukażą nam tematykę wyboru.
       Tarnów ul. Pszenna 3;          7-14 sierpnia 2010
   więcej


Rekolekcje w milczeniu
 Fundament Ćwiczeń Duchowych razem z dwudniowym odpoczynkiem

Rekolekcje w milczeniu, są wprowadzeniem w głębię życia duchowego poprzez spotkanie z bezinteresowną miłością Boga objawiającego się w swoim Słowie. Rekolekcje Fundamentu przygotowują do przejścia czteroetapowej drogi Ćwiczeń Duchownych według metody św. Ignacego Loyoli.
                      Tarnów ul. Pszenna 3;       7-14 sierpnia 2010      więcej

 

Rekolekcje w milczeniu.

Zobaczcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec.

Będą to rekolekcje dla ludzi młodych, prowadzone metodą św. Ignacego Loyoli, w swej dynamice będą Fundamentem Ćwiczeń Duchowych.
            Poznań :    2-9 lipca 2010 
więcej



 

19 czerwca b.r. w naszym domu na Grabowie złożyłam swoje pierwsze śluby zakonne. Wraz ze mną odnawiała swoje śluby s. Joanna Moś rscj. W uroczystości wzięły udział nasze siostry oraz rodzina i znajomi. Ceremonii przewodniczył o. Andrzej Majewski SJ. W homilii przypomniał nam, czym są śluby zakonne, po co je składamy i jaka jest ich cena.

                Po dwóch latach nowicjatu przyszedł czas głębszego przylgnięcia do Serca Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.Wiele osób pytało mnie, jak się czuję po ślubach,  a ja szczerze mówiąc zewnętrznie nie czułam żadnej różnicy. Świadomość tego, co się dokonało przychodzi bardzo powoli. Tak, jak podczas nowicjatu Pan Bóg działał coraz delikatniej, tak i teraz dopiero po jakimś czasie uczę się odczytywać Jego dary. Pierwszym owocem, jaki w sobie czuję, jest pokój wewnętrzny. Cieszę się z tego, że zakończył się okres między  "już nie" dla świata i "jeszcze nie do końca" dla Boga. Pierwsze śluby składamy teraz na 6 lat.  Ale tak naprawdę nie  jest dla mnie ważny czas. Pewnie jeszcze wiele się wydarzy i różnie będzie z moją wiernością. To, czego jestem pewna to wierna miłość Boga i to, że czuwa nawet wtedy, kiedy wydaje się bardzo odległy.

                Mam nadzieję, że ten pokój, który w sobie mam, będzie mi towarzyszył nie tylko w jakichś podniosłych chwilach, ale przede wszystkim w codzienności, w zwykłych obowiązkach i w spotkaniach z drugim człowiekiem.

                Dlatego "zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną" chcę podążać za Chrystusem tam, gdzie On mnie będzie chciał, pamiętając o tym, że Bóg mnie bardzo kocha, żeby kiedyś móc z Nim przebywać już na zawsze.

Dzieląc się moją radością, chcę podziękować wszystkim osobom, które w tym czasie otoczyły mnie swoja modlitwą i zapewnić, że są stale w moim sercu.

Pozdrawiam

Z Panem Bogiem

Lidka rscj

 

            Czad jest krajem usytuowanym w samym sercu Afryki. Otoczony przez Niger, Nigerię, Kamerun, Republikę Środkowoafrykańską, Sudan i Libię, nie ma dostępu do morza. Kraj o powierzchni prawie czterokrotnie większej od Polski, liczy nieco ponad 11 milionów mieszkańców (49,3% mężczyzn i 50,7% kobiet), co daje średnią gęstość  zaludnienia 9 osób na km2. Rozmieszczenie ludności nie jest równomierne, prawie jedną trzecią powierzchni kraju zajmuje Sahara. 58% populacji nie przekroczyła dwudziestego piątego roku życia, objętych nauczaniem w stolicy, na przykład, jest 49,9%  chłopców i 29,4%  dziewcząt. Około 80% kobiet nie potrafi czytać i pisać.

            Ponad połowa ludności zajmuje się uprawą roli i zamieszkuje południową część kraju. Głównymi uprawami są sorgo (proso), ryż, orzechy arachidowe, kukurydza, trzcina cukrowa, bawełna, guma arabska. Gospodarka naznaczona jest zapoczątkowaną siedem lat temu eksploatacja ropy naftowej w Doba. Nie spełniła ona oczekiwanych przez ludność nadziei na wzrost ich zamożności i prężny rozwój kraju, a wywołała problemy natury społeczno-politycznej (niesprawiedliwe zajęcia ziemi pod wiercenia, ze względu na brak kwalifikacji Czadyjczyków zatrudnienie zagranicznej siły roboczej, co oznacza odpływ kapitału z kraju).

            Kraj należy do najsłabiej rozwiniętych. Na liście 174 krajów świata uszeregowanych według stopnia rozwoju zajmuje 163 pozycję. Panuje w nim głębokie ubóstwo spowodowane brakiem stabilizacji politycznej,  bezrobociem, alkoholizmem, pasywnością wobec wyzwań dnia codziennego i przyszłości. Korupcja, malwersacja pieniądza, niebezpieczeństwo na drogach są tu na porządku dziennym.

            Czad jest republiką parlamentarną, w której panuje ustrój prezydencki. Obecny prezydent w drugiej kadencji swego urzędowania wprowadził zmiany w Konstytucji zapewniające mu dożywotnią prezydenturę. Kraj jest daleki od zbudowania państwa prawa oraz poszanowania praw i wolności obywateli.

            Językami oficjalnymi w Czadzie są język francuski i arabski, równolegle, w poszczególnych grupach etnicznych, używa się 169 odrębnych języków.

            Religia dominująca w kraju jest islam, którego  wyznawcy stanowią 54% ludności. Liczba chrześcijan - zamieszkują oni głownie południową część kraju - dochodzi do 35%, z czego 21%  stanowią katolicy. Pozostały procent to animiści.

            Ewangelia dotarła do Czadu stosunkowo niedawno, w 1920 roku, dzięki protestantom. Wartości ewangeliczne, nauka Jezusa Chrystusa są  niejednokrotnie wyzwaniem dla tradycji (np. obyczaje ślubne – wiano, pozycja kobiety w społeczeństwie) i zjawisk kulturowych (np. magia, poligamia, solidarność etniczna  - czytaj: konflikty etniczne). W 1929 roku przybyli tu księża spirytyści, od 1945 byli już obecni oblaci, kapucyni i jezuici. Pierwszymi zakonnicami, przybyłymi do tego kraju w 1947 roku były siostry ze zgromadzenia  Auxiliatrices Purgatoires (Pomocnice Dusz Czyśćcowych). Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa dotarło tu z misją utworzenia gimnazjum w roku 1964, na zaproszenie miejscowego biskupa.

            Kościół jest jeszcze młody, pełen witalności, znajduje się na etapie przechodzenia na pełną samodzielność, w tym, finansową i wciąż potrzebuje pomocy i wsparcia. Po okresie pierwszego entuzjazmu i rozkwitu, widać jego kruchość, ale są w nim obecne liczne znaki życia i nadziei. Oto niektóre z nich:

  •  CEB ( Communautés Ecclesiales de Base = Podstawowe Wspólnoty Parafialne), które skupiają wiernych wokół Pisma Świętego, by dzielili się Słowem Bożym i pełniej angażowali w animację życia parafialnego. To zaangażowanie dotyczy służby chorym i ubogim, katechezy w języku francuskim i w językach etnicznych, animacji liturgicznej, pomocy wzajemnej (np. mediacje na rzecz pojednania, prowadzenie parafialnych spichlerzy).
  • Liczny katechumenat, a w konsekwencji duża liczba chrztów ludzi dorosłych. W diecezji Pala np. 3595 katechumenów i 1803 chrzty w roku 2009.
  • Aktywna działalność parafialnych i diecezjalnych Komisji Sprawiedliwość i Pokój, których zadaniem jest reagowanie na przejawy niesprawiedliwości, krzywdy ludzkiej, konfliktów wszelkiego rodzaju, nadużyć władzy, etc.
  • Rodzime powołania kapłańskie, pomimo mocno zakorzenionego w kulturze ideału jakim jest wielodzietna rodzina. Coraz wyraźniej obecne są już także miejscowe powołania do zgromadzeń żeńskich. Do niedawna jeszcze stał im na przeszkodzie słaby poziom wykształcenia dziewcząt oraz panujące powszechnie przekonanie, że jedynym powołaniem kobiety jest macierzyństwo.
  • Sieć szkolnictwa katolickiego, w tym cieszące się dobrą sławą Liceum Sacré Coeur w stolicy i nadzorowane przez Zgromadzenie szkoły „wspólnotowe”. Organizują się one na terenach wiejskich z inicjatywy rodziców, którzy, sami niewykształceni rozumieją potrzebę edukacji swoich dzieci i łożą na utrzymanie nauczycieli. Nauczycielami są w nich młodzi ludzie ze środowiska posiadający co najmniej świadectwo BPEC (ukończenia gimnazjum).
  • Potencjał tkwiący w ludziach młodych, którzy stanowią ponad połowę populacji kraju.

            Ludzie młodzi, jak mawiał Jan Paweł II, są nadzieją i przyszłością Kościoła, a w przypadku Czadu, bez idealizowania cyfr, jest to potencjał ogromny zważywszy na dynamizm młodych, ich receptywność, gotowość współuczestnictwa. Są oni darem, ale i ogromnym zadaniem, tym większym, gdy są pozostawieni samym sobie, co jest tu częstym zjawiskiem. Potrzebują silnej, prawdziwie chrześcijańskiej rodziny, potrzebują formacji i towarzyszenia.

            Główną pokusą ludzi młodych w tym kraju jest myśleć, że przyszłość jakoś się ułoży bez specjalnego wysiłku z ich strony. Są obciążeni piętnem pasywności, która wynika ze specyfiki geo-społecznej. Potęguje jej brak perspektyw osobistego rozwoju lub, jeśli takowe są, brak środków finansowych oraz niepewność co do przyszłości. Mało mają pozytywnych wzorców, żyją w otoczeniu, w którym panuje korupcja, niesprawiedliwość, nadużywanie władzy, gdzie brak jest umiejętności zarządzania na wszystkich poziomach życia.

            We wszystkim tym jednak Czadyjczycy, tak młodzież jak i dorośli, są ludźmi pogodnego ducha, dobrego charakteru, są gościnni, mają poczucie humoru i dumy narodowej.

            Sprawą fundamentalną w tym kraju jest wychowanie. Czad potrzebuje liderów zdolnych do budowania społeczeństwa obywatelskiego, przyjaznego człowiekowi, w którym ludzie mają szacunek dla siebie i innych, dla różnic kulturowych, etnicznych, religijnych,
w którym Kościół jest jedną, wielką Rodziną Bożą. Wyzwaniem jakie stoi przed wspólnotą Kościoła i zgromadzeniami zakonnymi jest przyczyniać się do pełnego rozwoju osób, by były one zdolne brać odpowiedzialność za życie swoje, swojej rodziny i kraju. 

            Jako Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa pełnimy tę misję poprzez odwykanie i ukazywanie miłości Boga na różnorakich polach wychowawczych, takich jak: gimnazjum i liceum (N’Djamena), szkoła rolnicza (Bougoudang), szkoły  wspólnotowe (w strefie Bongor), Ośrodek Kultury ( Guelendeng), biblioteki (Atrone, Bongor, Guelendeng), CEDIAM – ośrodek zwalczania HIV ( Bongor), duszpasterstwo parafialne, a także zespoły d/s chorych i ubogich, wśród osób będących w różnorakich potrzebach materialnych i duchowych, jak również wśród wszystkich tych, którzy licznie odwiedzają nasze domy.

            Region liczy aktualnie 13 RSCJ zgromadzonych, w trzech wspólnotach. Dwie spośród nas są Czadyjkami, jedenaście pochodzi z krajów europejskich, jedna z Belgii, dwie z Francji, trzy z Hiszpanii oraz pięć z Polski.

            W lipcu tego roku został zamknięty dom w Guelndeng. Była  to piękna misja w małym miasteczku, w środowisku naznaczonym głębokim ubóstwem, promieniującym solidarnością międzyludzką i otwartością na drugiego człowieka. Pożegnanie z Guelendeng uświadomiło nam jak bardzo, po osiemnastu latach obecności, integralną częścią tamtego środowiska była wspólnota Sacré Cœur. Będzie nam brakowało parafialnych wspólnot CEB, które każdego tygodnia gromadziły nas wokół Słowa Bożego, zaangażowań z młodzieżą i zabaw z dziećmi w Ośrodku Kultury, wizyt u ludzi chorych i będących w różnorakich potrzebach, co czwartkowych Mszy św. ekipy apostolskiej (3 RSCJ + 2 księża) z dzieloną homilią, obecności Fidy (niepełnosprawnej córki kucharza z probostwa), niemalże czwartej członkini wspólnoty, czasem nużących nieustannym przebywaniem na terenie misji dzieci, tych wszystkich dla których misja była domem otwartym. Ktoś rzucił myśl, że kiedy Pan Bóg zamyka drzwi, to zawsze otwiera jakieś okno. Ta myśl pozwala nam ufać, że za niedługo inna wspólnota zajmie w Guelendeng nasze miejsce.

s. Bożena Kunicka rscj

Profesor Janusz GadzinowskiZ mocnym apelem przeciwko regulacji prawnej in vitro wystąpił profesor Janusz Gadzinowski. „Jako katolik uznaję wszystkie argumenty Kościoła Katolickiego” – napisał w oświadczeniu wysłanym do marszałków Sejmu i Senatu lekarz i kierownik Katedry i Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Konsultant Wojewódzki ds. Neonatologii Województwa Wielkopolskiego.

Tekst oświadczenia prof. Janusza Gadzinowskiego:

„Przyłączam się do protestu w sprawie regulacji prawnych dotyczących procedury in vitro. Jako katolik uznaję wszystkie argumenty Kościoła Katolickiego.

Jako lekarz i kierownik największej Kliniki Neonatologii w Polsce obserwuję oprócz radości rodzin z powodu posiadania dziecka w następstwie stosowania metody in vitro, także tragedie będące konsekwencją częstszego występowania ciąży mnogiej z ryzykiem porodu przedwczesnego (często w fazie ciąży, gdzie przeżycie jest niemożliwe). Dochodzi do tego zwiększona częstość przetoczeń krwi między płodami oraz większa liczba wad wrodzonych. Wszystko to powoduje zwiększoną zachorowalność i śmiertelność noworodków. W szeregu krajów metody in vitro spowodowały wystąpienie „epidemii ciąży mnogiej”. Należy obawiać się, że do podobnego zjawiska dojdzie w naszym kraju po uchwaleniu ustawy. Dochodzi do tego problem tzw. „eliminacji płodu”, czyli zabicia jednego z dzieci w łonie matki w celu ograniczenia liczby płodów i w intencji wykonawców zwiększenia szans ich przeżycia. Z przerażeniem słucham wystąpień na ten temat na międzynarodowych sympozjach, ponieważ wykładowcy mówią o tym tak, jakby zabili kurczaka, bowiem jest to dla nich normalne.
Nieznane są też następstwa zdrowotne, które mogą nastąpić w następnych generacjach.

Jako były konsultant krajowy ds. neonatologii oraz były przewodniczący Programu Poprawy Opieki Perinatalnej w Polsce zwracam uwagę na fakt, że Polska ma jedne z najgorszych wskaźników umieralności noworodków i niemowląt w UE. Uważam, że wszystkie wysiłki edukacyjne, organizacyjne, finansowe powinny pójść w kierunku ratowania dzieci, które już są na świecie. Czy ktoś przewidział konieczność wzrostu nakładów na oddziały noworodkowe, ponieważ w konsekwencji ustawy nastąpi wzrost liczby noworodków chorych i przedwcześnie urodzonych i trzeba będzie je leczyć? Zjawisko to wystąpiło już w innych krajach, więc niewątpliwie wystąpi i w Polsce w następstwie ustawy”.

Filipina urodziła się 29 sierpnia 1769 w Grenoble we Francji. Została ochrzczona w kościele St Louis i otrzymał imię Filipa Apostoła i Róży z Limy, pierwszej świętej nowego kontynentu. Uczyła się w klasztorze sióstr Wizytek, gdzie później, mając 18 wstąpiła, by prowadzić życie kontemplacyjne.

W czasie Rewolucji Francuskiej, wspólnota sióstr została rozproszona i Filipina wróciła do domu rodzinnego, opiekowała się więźniami spędzała czas pomagając cierpiącym Po podpisaniu konkordatu w 1801, próbowała z kilkoma towarzyszkami odbudować klasztor, ale bez powodzenia.

W 1804 roku, Filipina dowiedziała się o nowym zgromadzeniu Najświętszego Serca Jezusa, oddała siebie i klasztor Założycielce, Matce Magdalenie Zofii Barat.Matka Barat odwiedziła klasztor i przyjęła Filipinę i kikla nowicjuszek do Zgromadzenia Sacré Coeur.

Pomimo pragnienia życia kontemplacyjnego, Filipina Zaczęla coraz usilniej marzyć o misjach. To wezwanie było w niej obecne już od wczesnego dzieciństwa, kiedy to słyszała jak goście w jej domu rodzinnym opowiadali o pracy misyjnej. W liście, który napisała do Matki Barat, zwierzyła się z pewnego duchowego doświadczenia, które miała w nocy podczas adoracji Najświętszego Sakramentu w Wielki Czwartek 1806 roku: \"Spędziłem całą noc w nowym świecie ... niosąc Najświętszy Sakrament do każdego zakątka tej ziemi ... I ofiarowałam wszystko: matkę, siostry, rodzinę, moje góry! Słyszałam jak mówisz do mnie \"teraz cię posyłam\", szybko zareaguję \"idę\". Czekała jednak kolejne 12 lat.

W 1818 roku marzenie Filipiny zostało zrealizowane. W odpowiedzi na prośbę biskupa Luizjany poszukującego zgromadzenia, które podjęło by się pracy wychowawczej, Filipina wraz z kilkoma siostrami została posłana, aby pomóc mu ewangelizacji Indian i francuskich dzieci w jego diecezji. Założyła pierwszy dom Zgromadzenia poza granicami Francji w Saint Charles, w pobliżu Saint Louis. Siostry mieszkały w bardzo surowych warunkach, przenikliwe zimno, brak funduszy, ciężka praca. Filipina ponadto miała ogromne trudności w nauce języka angielskiego. Komunikacja, jeśli w ogóle była przychodziła bardzo powoli, często zdarzało się że żadne informacje z ukochanej Francji nie docierały, ale pomimo tych trudności Filipina zrobiła wszystko, by utrzymać łączność ze Zgromadzeniem we Francji.

Pomimo i pośród trudności Filipina i jej cztery towarzyszki dynamicznie rozwijały swoją działalność. W 1820 roku otworzyły pierwszą szkołę w Mississippi a do 1828 roku założyły sześć domów. Szkoły te były dla dziewcząt z Missouri i Luizjany. She loved and served them well, but always in her heart she yearned to serve the American Indians. Filipina kochała je i służyła im z oddaniem, ale zawsze w jej sercu pozostawało niespełnione dotąd pragnienie służenia amerykańskim Indianom. Kiedy miała 72 i przestała być przełożoną otworzyły pierwszą szkołę dla Indian Potawatomi w Sugar Creek, w stanie Kansas. Chociaż Filipina była już wówczas chora i niezdolna do podjęcia tej trudnej pracy, przełożony tamtejszej wspólnoty jezuitów powiedział: “ona musi tutaj przybyć nie będzie mogła pracować, ale zapewni sukces misji gorliwie modląc się za nas. Jej obecność sprowadzi na nas wszelkie łaski potrzebne nam w pracy”.

Gdy Filipina przybyła do Indian  Potowatomi, została przedstawiona jako osoba, ktora przez 35 lat nie zaprzestała czekać i pragnąć by być wśród nich. Spędzila tam jedynie nieco ponad rok. Jej długie godziny spędzane na modlitwie, nieosłabiona odwaga pioniera sprawiły, ze Indianie nazwali ją Quah-kah-ka-num-ad, „Kobieta-która-niestannie-się –modli” Ze względu na surowość tamtejszego życia pogarszające się zdrowie Filipiny nie pozwoliło, aby mogła pozostać tam dłużej. W lipcu 1842 powróciła do Saint Charles, ale pragnienie misyjne nigdy w niej nie zgasło.: „Czuję to samo pragnienie udania się na misje w Góry Skaliste lub gdziekolwiek indziej, jak doświadczałam tego jeszcze we Francji, kiedy po raz pierwszy błagałam o wysłanie mnie do Ameryki”.

Filipina zmarła 18 listopada 1852 roku mając 83 lata. Filipina wywarła tak potężny wpływ na wiarę nie tylko w diecezji Luizjany że w 1988 r. papież Jan Paweł II, na prośbę biskupów Ameryki ogłosił ją świętą Kościoła.

Filipina spędziła tylko jeden rok pośród Indian i chociaż nie była w stanie rozmawiać z nimi z racji bariery językowej, której nie mogła pokonać, to jej misyjny zapal, wierna miłość i głębia nieustannej kontemplacji pozostawiły tak wielki ślad na Potowatomi, ze gdy 10 lat później dowiedzieli się o śmierci Kobiety-któta-zawsze-się-modli ułożyli przejmującą i piękną modlitwę:

MODLITWA INDIAN POTOWATOMI NA WIEŚĆ O ŚMIERCI FILIPINY

Wielki Duchu, oto idzie ku tobie.
        Wkrótce przybędzie.
        Umocnij jej ducha i czuwaj nad jej drogą.
        Pozwól, by nasze trawy szeptały o jej przybyciu do ciebie,
        by fale Missisipi śpiewały o jej powrocie.
        Pokaż tego ranka kolory wszystkich kwiatów
        czterech pór roku.
        Niech zakwitną razem na jej cześć.
        Niech kos wygwizduje wszystkie uczucia naszych serc.
        Jesteśmy smutni; była naszą siostrą.
        Jesteśmy także szczęśliwi: jest twoim dzieckiem.
        Jesteśmy zmartwieni; odległość nie pozwala nam
        narzucić okrycia na jej ramiona.
        (Nauczyła nas tkać, a patrząc nań, myśmy nauczyli się modlić).
        Spraw, by słońce rozbłysło nad jej serdecznością,
        a pełnia księżyca przypominała godziny,
        jakie spędziła na modlitwie w tym namiocie.

        Nasza wieś będzie się modliła całą noc.
        Na jej cześć wódz zarządził post do jutra.
        Będziemy się modlić w namiocie, który do niej należał,
        za nasze dwa narody i za wszystkie miejsca na mapie świata,
        którą nam pozostawiła w spuściźnie.
        Stworzycielu, wysłuchaj naszą modlitwę za nią,
        za te łąki, drzewa i rzeki, za dalekie góry
        i za strumień, z którym płyną nasze łzy.
        Wysłuchaj próśb za nasze dzieci,
        niechaj pamiętają, czego je nauczyła.
        A podczas księżycowych nocy niechaj powtarzają jej imię,
        imię największe pośród twoich wybranek.

Zapraszamy do szerszego zapoznania się z życiem i dziełem św. Filipiny

Gdy przyglądamy się relacjom przyjaźni św. Magdaleny Zofii Barat w ciągu jej życia, a zwłaszcza jej przyjaźni z Filipiną Duchesne, pojawia się kilka wzorców:
  • Niektóre z przyjaźnie Zofii były oparte na przyciąganiu osobowości, na sympatii (miłości) między przyjaciółkami, na dobrym samopoczuciu w przebywaniu z drugą osobą
  • Niektóre z tych relacji oparte były na przyciąganiu się podobnych duchowości, dzieleniu tej samej osobistej historii życia ( wewnętrznej podróży), na formie wzajemnego towarzyszenia
  • Wiele z tych przyjaźni, a być może – większość z nich, oparte były na wspólnym celu, wspólnym zadaniu, na poszukiwaniu wspólnej wizji realizowania duchowego przeznaczenia Zgromadzenia - by czynić widoczną Miłość Boga objawioną w zranionym Sercu Jezusa na Kalwarii

Rzecz jasna, w relacjach Magdaleny Zofii i w relacjach przyjaźni innych członkiń Zgromadzenia w tamtych czasach aspekty te nie występowały oddzielnie, ale wzajemnie się przenikały.

Magdalena Zofia i Filipina Duchesne spotkały się w Grenoble w grudniu 1804 roku i moc tego spotkania na progu klasztoru Ste Marie Den Haut, naznaczyła ich relację na resztę ich wspólnej drogi. Filipina zachowała swą głęboką miłość i szacunek wobec Zofii przez całe swe życie. Po latach bliskich  osobistych kontaktów  w Grenoble i w Paryżu w latach 1804-1818, które miały miejsce aż do wyjazdu Filipiny do Luizjany w 1818 roku, nigdy później już się nie spotkały.

Magdalena Zofia kochała i podziwiała Filipinę. Szanowała jej  szlachetność i lojalność oraz jej wierność misyjnemu powołaniu. W 1841 roku Zofia mówiła o swoim zadziwieniu, gdy Filipinie udało się w końcu dotrzeć do Indian w Sugar Creek. Zofia wiedziała o długim, usilnym oczekiwaniu Filipiny, od 1818 do 1841 roku, poprzez lata pełne zaangażowania w pracę misyjną w Missouri i w Louisianie.  A mimo to w roku 1841 Zofia uznała , że Filipina jest niemal zbyt wiekowa, by wyruszyć  w drogę 600 mil rzeką Missouri do Sugar Creek.

W rzeczy samej – Filipina była poważnie chora w 1841 roku, ale z pomocą jej przyjaciół, zwłaszcza nieustraszonego jezuity, Pierre-Jan de Smet, osiągnęła długo oczekiwany cel – Sugar Creek.  Obraz mężnej Filipiny Duchesne, w końcu wypełniającej  swoje przeznaczenie, może być przedmiotem medytacji nad tajemnicą naszej osobistej historii życia, podobnie jak to było w przypadku samej Magdaleny Zofii.

Jakkolwiek Zofia i Filipina były dobrymi przyjaciółkami zarówno w aspekcie osobistym, jak i duchowym, to jednak różniły się w swojej wizji, a także w predyspozycjach dotyczących sprawowania władzy przełożeńskiej w Zgromadzeniu. To było źródłem bólu dla nich obu.

Musimy umiejscowić te osobiste trudności w kontekście końca XVIII i początku XIX wieku we Francji. W tym czasie, formy życia religijnego stopniowo przemieniały się z monastycznych struktur, do bardziej społecznych zadań dla kobiet zakonnic - w sferze edukacji i służby zdrowia. Zofia i jej towarzyszki próbowały tworzyć  nową wspólnotę, która byłaby zakorzeniona w tych nowych przestrzeniach, ale każda z nich wyrastała z zupełnie innego środowiska i miała inny bagaż doświadczeń.

Filipina Duchesne była uformowana w tradycji Wizytek i to – w sposób oczywisty –naznaczyło całe jej życie. Ta formacja stała się źródłem trudności dla obu przyjaciółek.  To, w jaki sposób Filipina rozumiała sprawowanie władzy, zwłaszcza w tak kluczowych chwilach w Missouri i w Luizjanie, wywoływało w Zofii głęboką frustrację. Musiała ona bowiem prowadzić Zgromadzenie w czasie gwałtownego rozrastania się i nagłej potrzeby stabilnych, efektywnych struktur.  Ze swej strony, Filipina ciągle przypominała Zofii, że jej ( Filipiny) darem nie jest zarządzanie i prosiła ją o zwolnienie jej z tej odpowiedzialności. Jednakże Zofia ceniła sobie moralną i duchową postawę Filipiny i nie chciała odsuwać jej na bok. W końcu jednak Zofia musiała przekazać przełożeństwo w Luizjanie w inne ręce.

Te trudności się spotęgowały, gdy delegatka Zofii Barat,  Elżbieta Galizin, wizytowała amerykańskie wspólnoty w latach 1839-1843. Ta wizytacja była dla Filipiny bardzo trudna, uważała  ona bowiem, że decyzje Elżbiety Galizin dotyczące jej osobiście, były popierane przez Zofię. Tak nie było, ale nieporozumienie wyszło na jaw dopiero w 1846 roku, wówczas, gdy obie były w stanie rozwiązać ten problem i podjąć na nowo korespondencję.

Możemy być zaskoczone otwartością i szczerością w listach Magdaleny Zofii Barat i Filipiny Duchesne. Piszą  zupełnie otwarcie o swojej miłości i sympatii, o swoich trudnościach i napięciach, swoich wzlotach i upadkach, nieporozumieniach i pojednaniach. W czasach Zofii i Filipiny ludzie mówili sobie prawdę o wiele bardziej wprost niż my dziś to czynimy, zatem zranienia i nieporozumienia mogły być odkryte w szczerości.

Przyjaźń Zofii i Filipiny przetrwała, ponieważ była skoncentrowana na ich miłości do Chrystusa i na ich miłości wzajemnej. Te dwa wymiary ich przyjaźni dały im siłę do przetrwania, nawet przy tak rozbieżnych poglądach, co do struktury i wizji Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa.

 REFLEKSJA

  • Jakie są twoje refleksje na temat przyjaźni między Magdaleną Zofią i Filipiną Duchesne?
  • Jakie cechy podziwiasz, jakie uważasz za trudne, niemożliwe do zniesienia? Dlaczego?
  • Jak znajdujesz swoje doświadczenie przyjaźni w kontekście przyjaźni tych dwu kobiet zakonnic? Jakie są wzorce twoich przyjaźni?
  • Co zadziwia cię?
Tłumaczenie z języka angielskiego s. Janka Nejczyk rscj, Iwona Baryś rscj
tekst oryginalny

Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur prowadziło przed II wojną światową szkołę dla dziewcząt we Lwowie. Sięgając do historii i tradycji Zgromadzenia, w lipcu 2008 roku, zorganizowaliśmy wyjazd studyjny nauczycieli Liceum Ogólnokształcącego na Ukrainę. Spotkaliśmy się wówczas z Emilią Chmielową – Prezesem Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, nauczycielami szkół w Mościskach i Gródku Podolskim i przekazaliśmy pomoce dydaktyczne. W październiku tego samego roku zdobyliśmy kolejne pomoce dydaktyczne dla dzieci z Gródka Podolskiego (akcja zorganizowana w szkole przez uczniów i nauczycieli).

    W maju 2008 odbył się w naszej szkole koncert charytatywny z udziałem Hanny Banaszak. Dochód z koncertu przeznaczyliśmy na rzecz wspomagania młodzieży uzdolnionej z ubogich środowisk - utworzono wówczas fundusz stypendialny.
    We wrześniu 2008 roku w naszej szkole rozpoczęły naukę trzy uczennice polskiego pochodzenia z Ukrainy. Jedna z nich otrzymała stypendium szkolne z wyżej wspomnianego funduszu, a dwie pozostałe otrzymały stypendia ufundowane przez absolwentki szkoły reprezentujące Stowarzyszenie Wychowanków i Absolwentów.

    Od września 2009 do Grona społeczności szkolnej dołączyło 12 uczennic pochodzenia polskiego z Ukrainy. Stypendia, dla łącznie 15 uczennic, zostały ufundowane przez Kancelarię Senatu RP. Obecnie, dzięki funduszom z Senatu w naszym Liceum zdobywa naukę i pogłębia znajomość swoich korzeni już trzecia grupa uczennic polskiego pochodzenia z Ukrainy.

Pobyt dziewcząt w naszej szkole pozwala im na bezpośrednie doświadczenie polskości, zetknięcie się z historią, kulturą, tradycją, ale także i z codziennością życia w Polsce. Dziewczęta mają okazję uczenia się i rozmawiania na co dzień w języku polskim, aktywnie uczestniczą w życiu społeczności szkolnej angażując się w imprezy, konkursy, biorąc udział w wycieczkach. Nawiązują nowe przyjaźnie, zdobywają nową wiedzę i poszerzają swoje spojrzenie na zjednoczoną Europę.
    
Pobyt stypendystek ma bardzo duże znaczenie całej dla szkoły. Obecność dziewcząt jest okazją dla uczniów i nauczycieli do poznawania innej kultury i tradycji, do budowania w sobie postawy otwartości i większej wrażliwości. Ponadto dziewczęta pod wieloma względami są wzorem i przykładem dla pozostałych uczniów naszej szkoły – ich pracowitość i cierpliwe zmaganie się z trudnościami działają motywująco. Jesteśmy także pełni podziwu wobec ich odwagi i codziennego pokonywania tęsknoty za domem.


CELE I ŚRODKI ICH REALIZACJI (w roku 2010):
1.    wspomaganie pod względem edukacyjnym i językowym polskiej młodzieży mieszkającej na Ukrainie.
  •  indywidualne dodatkowe zajęcia z języka polskiego
  •  weekendowe wyjazdy z nauczycielem języka polskiego
  •  dodatkowe zajęcia z języka angielskiego
  •  udział w zajęciach tanecznych zespołu „Wiwaty”.
  •  prowadzenie kroniki szkoły
2.    możliwość lepszego poznania kultury i historii Polski.
  •   wyjazd na Lednicę do źródeł chrzcielnych Polski
  •    przygotowanie akademii z okazji Święta Odzyskania Niepodległości
  •    wycieczka krajoznawcza Szlakiem Piastowskim, zwiedzanie zabytków Poznania i Gniezna
  •    pielgrzymka do Dąbrówki Kościelnej
  •    udział w dożynkach Pobiedziskach
  •    uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych związanych z Rokiem Chopinowskim
  •    przygotowanie programu artystycznego na spotkanie z dawnymi uczniami szkoły (12 grudnia 2010)
  •    udział w szkolnej wieczerzy wigilijnej i konkursie kolęd
3.    przygotowanie ich do życia, nauki i pracy w zjednoczonej Europie
  •   udział w wykładach naukowych organizowanych przez Uniwersytet Adama Mickiewicza
  •   spotkanie z panią dziennikarz
  •   spotkanie z ratownikiem medycznym
  •   udział w międzynarodowym spotkaniu młodzieży na Polach Lednickich
4.    nawiązanie bliższych kontaktów między uczniami, ale także między ich rodzicami
  •   wyjazd integracyjny do Torunia
  •   odwiedziny rodziców i wspólne wycieczki krajoznawcze

 

Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur prowadziło przed II wojną światową szkołę dla dziewcząt we Lwowie. Sięgając do historii i tradycji Zgromadzenia, w lipcu 2008 roku, zorganizowaliśmy wyjazd studyjny nauczycieli Liceum Ogólnokształcącego na Ukrainę. Spotkaliśmy się wówczas z Emilią Chmielową – Prezesem Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, nauczycielami szkół w Mościskach i Gródku Podolskim i przekazaliśmy pomoce dydaktyczne. W październiku tego samego roku zdobyliśmy kolejne pomoce dydaktyczne dla dzieci z Gródka Podolskiego (akcja zorganizowana w szkole przez uczniów i nauczycieli).

 

           W maju 2008 odbył się w naszej szkole koncert charytatywny z udziałem Hanny Banaszak. Dochód z koncertu przeznaczyliśmy na rzecz wspomagania młodzieży uzdolnionej z ubogich środowisk - utworzono wówczas fundusz stypendialny.

           We wrześniu 2008 roku w naszej szkole rozpoczęły naukę trzy uczennice polskiego pochodzenia z Ukrainy. Jedna z nich otrzymała stypendium szkolne z wyżej wspomnianego funduszu, a dwie pozostałe otrzymały stypendia ufundowane przez absolwentki szkoły reprezentujące Stowarzyszenie Wychowanków i Absolwentów.

 

           Od września 2009 do Grona społeczności szkolnej dołączyło 12 uczennic pochodzenia polskiego z Ukrainy. Stypendia, dla łącznie 15 uczennic, zostały ufundowane przez Kancelarię Senatu RP. Obecnie, dzięki funduszom z Senatu w naszym Liceum zdobywa naukę i pogłębia znajomość swoich korzeni już trzecia grupa uczennic polskiego pochodzenia z Ukrainy.

 

Pobyt dziewcząt w naszej szkole pozwala im na bezpośrednie doświadczenie polskości, zetknięcie się z historią, kulturą, tradycją, ale także i z codziennością życia w Polsce. Dziewczęta mają okazję uczenia się i rozmawiania na co dzień w języku polskim, aktywnie uczestniczą w życiu społeczności szkolnej angażując się w imprezy, konkursy, biorąc udział w wycieczkach. Nawiązują nowe przyjaźnie, zdobywają nową wiedzę i poszerzają swoje spojrzenie na zjednoczoną Europę.

            Pobyt stypendystek ma bardzo duże znaczenie całej dla szkoły. Obecność dziewcząt jest okazją dla uczniów i nauczycieli do poznawania innej kultury i tradycji, do budowania w sobie postawy otwartości i większej wrażliwości. Ponadto dziewczęta pod wieloma względami są wzorem i przykładem dla pozostałych uczniów naszej szkoły – ich pracowitość i cierpliwe zmaganie się z trudnościami działają motywująco. Jesteśmy także pełni podziwu wobec ich odwagi i codziennego pokonywania tęsknoty za domem.

 

 

CELE I ŚRODKI ICH REALIZACJI (w roku 2010):

 

  1. wspomaganie pod względem edukacyjnym i językowym polskiej młodzieży mieszkającej na Ukrainie.

Ø      indywidualne dodatkowe zajęcia z języka polskiego

Ø      weekendowe wyjazdy z nauczycielem języka polskiego

Ø      dodatkowe zajęcia z języka angielskiego

Ø      udział w zajęciach tanecznych zespołu „Wiwaty”.

Ø      prowadzenie kroniki szkoły

  1. możliwość lepszego poznania kultury i historii Polski.

Ø      wyjazd na Lednicę do źródeł chrzcielnych Polski

Ø      przygotowanie akademii z okazji Święta Odzyskania Niepodległości

Ø      wycieczka krajoznawcza Szlakiem Piastowskim, zwiedzanie zabytków Poznania i Gniezna

Ø      pielgrzymka do Dąbrówki Kościelnej

Ø      udział w dożynkach Pobiedziskach

Ø      uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych związanych z Rokiem Chopinowskim

Ø      przygotowanie programu artystycznego na spotkanie z dawnymi uczniami szkoły (12 grudnia 2010)

Ø      udział w szkolnej wieczerzy wigilijnej i konkursie kolęd

  1. przygotowanie ich do życia, nauki i pracy w zjednoczonej Europie

Ø      udział w wykładach naukowych organizowanych przez Uniwersytet Adama Mickiewicza

Ø      spotkanie z panią dziennikarz

Ø      spotkanie z ratownikiem medycznym

Ø      udział w międzynarodowym spotkaniu młodzieży na Polach Lednickich

  1. nawiązanie bliższych kontaktów między uczniami, ale także między ich rodzicami

Ø      wyjazd integracyjny do Torunia

Ø      odwiedziny rodziców i wspólne wycieczki krajoznawcze

W dniach od 23 do 30 grudnia 2010 r. w Demokratycznej Republice Kongo odbyło się spotkanie młodych profesek, czyli sióstr o ślubach czasowych, z krajów Afryki gdzie obecne jest Zgromadzenie (DRK, Uganda, Kenia, Czad, Egipt).

 

Z prowincji Uganda/Kenia, gdzie jest obecnie 15 młodych profesek, warunki pozwoliły na przyjazd jedynie trzech, trzy kolejne przyjechały z Egiptu oraz w spotkaniu wzięło udział 16 sióstr z DRK.

 

Kongijki przedstawiły sylwetkę afrykańskiej młodej kobiety, akcentując wartości tj.: zmysł religijny, zdolność do wnikliwej obserwacji, gościnność, solidarność, troskę o innych oraz szacunek dla życia. A następnie zaprezentowały charakterystyczne cechy afrykańskiej młodej profeski Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa:

  • kobiety modlitwy, których życie jest zakorzenione w modlitwie i życiu wewnętrznym,
  • kobieta kontemplatywna w działaniu, która przychodzi do Jezusa z cierpieniami i nadziejami ludzkości (Konstytucje §§17 i 20),
  • kobieta, która żyje wartościami drogimi św. Magdalenie Zofii (żywą wiarą, pokorą, skromnością, prostotą, wspaniałomyślnością, oderwaniem od rzeczy tego świata),
  • wychowawczyni; która uczestniczy w misji Kościoła, poprzez służbę wychowania i pragnie, aby osoby wzrastały w godności ludzkiej (Konstytucje §7),
  • kobieta komunii, współczucia i pojednania , które uczestniczy w życiu jej ludu poprzez osobiste świadectwo i jej zobowiązania apostolskie.

Monique Fabre, Francuska, która była swego czasu ekonomką generalną, a obecnie należy do prowincji Kongo, poprowadziła refleksję nad życie wspólnotą dóbr i realiami finansowymi.

 

Kongijski jezuita o. Mpay mówił im o jednej Afryce, chociaż będącej zbiorowością wieloetniczną i wielorasową, o dialogu jakiego potrzebuje Afryka: dialogu pomiędzy narodami, wspólnotami, poszczególnymi osobami, gdyż jest ona siecią różnych tożsamości i kultur. Ojciec Mapy ukazał potrzebę krytycznego przyjrzenia się, w świetle przesłania Jezusa Chrystusa, niektórym afrykańskim tradycjom. Ukazał także afrykańską duchowość szczególnie w odniesieniu do tradycyjnych afrykańskich wierzeń tj.: animizm, fetyszyzm, magia, czary, etc .

 

 

Siostry sporządziły również listę zaangażowań dla afrykańskiej młodej profeski oraz odwiedziły kilka wspólnot i dziel prowadzonych przez siostry także poza stolicą kraju, Kinszasą.

 

Na podstawie Africa: Meeting of the Young Professed RSCJ