Od ponad 40 lat Zgromadzenie Sacré Coeur jest obecne w Czadzie służąc tej bardzo ubogiej ludności w dziedzinie nauczania i wychowania oraz osobom chorym na AIDS. W tym niezwykle gorącym kraju położonym w sercu Afryki pracuje pięć polskich sióstr. Siostra Bożena Kunicka RSCJ przybliża realia tego kraju i misji pełnionej tam przez nasze Zgromadzenie.


Czad jest krajem usytuowanym w samym sercu Afryki. Otoczony przez Niger, Nigerię, Kamerun, Republikę Środkowoafrykańską, Sudan i Libię, nie ma dostępu do morza. Kraj o powierzchni prawie czterokrotnie większej od Polski, liczy nieco ponad 11 milionów mieszkańców (49,3% mężczyzn i 50,7% kobiet), co daje średnią gęstość  zaludnienia 9 osób na km2. Rozmieszczenie ludności nie jest równomierne, prawie jedną trzecią powierzchni kraju zajmuje Sahara.

58% populacji nie przekroczyła dwudziestego piątego roku życia, objętych nauczaniem w stolicy, na przykład, jest 49,9%  chłopców i 29,4%  dziewcząt. Około 80% kobiet nie potrafi czytać i pisać.

            Ponad połowa ludności zajmuje się uprawą roli i zamieszkuje południową część kraju. Głównymi uprawami są sorgo (proso), ryż, orzechy arachidowe, kukurydza, trzcina cukrowa, bawełna, guma arabska. Gospodarka naznaczona jest zapoczątkowaną siedem lat temu eksploatacja ropy naftowej w Doba. Nie spełniła ona oczekiwanych przez ludność nadziei na wzrost ich zamożności i prężny rozwój kraju, a wywołała problemy natury społeczno-politycznej (niesprawiedliwe zajęcia ziemi pod wiercenia, ze względu na brak kwalifikacji Czadyjczyków zatrudnienie zagranicznej siły roboczej, co oznacza odpływ kapitału z kraju).

            Kraj należy do najsłabiej rozwiniętych. Na liście 174 krajów świata uszeregowanych według stopnia rozwoju zajmuje 163 pozycję. Panuje w nim głębokie ubóstwo spowodowane brakiem stabilizacji politycznej,  bezrobociem, alkoholizmem, pasywnością wobec wyzwań dnia codziennego i przyszłości. Korupcja, malwersacja pieniądza, niebezpieczeństwo na drogach są tu na porządku dziennym.

            Czad jest republiką parlamentarną, w której panuje ustrój prezydencki. Obecny prezydent w drugiej kadencji swego urzędowania wprowadził zmiany w Konstytucji zapewniające mu dożywotnią prezydenturę. Kraj jest daleki od zbudowania państwa prawa oraz poszanowania praw i wolności obywateli.

            Językami oficjalnymi w Czadzie są język francuski i arabski, równolegle, w poszczególnych grupach etnicznych, używa się 169 odrębnych języków.

            Religia dominująca w kraju jest islam, którego  wyznawcy stanowią 54% ludności. Liczba chrześcijan - zamieszkują oni głownie południową część kraju - dochodzi do 35%, z czego 21%  stanowią katolicy. Pozostały procent to animiści.

            Ewangelia dotarła do Czadu stosunkowo niedawno, w 1920 roku, dzięki protestantom. Wartości ewangeliczne, nauka Jezusa Chrystusa są  niejednokrotnie wyzwaniem dla tradycji (np. obyczaje ślubne – wiano, pozycja kobiety w społeczeństwie) i zjawisk kulturowych (np. magia, poligamia, solidarność etniczna  - czytaj: konflikty etniczne). W 1929 roku przybyli tu księża spirytyści, od 1945 byli już obecni oblaci, kapucyni i jezuici. Pierwszymi zakonnicami, przybyłymi do tego kraju w 1947 roku były siostry ze zgromadzenia  Auxiliatrices Purgatoires (Pomocnice Dusz Czyśćcowych). Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa dotarło tu z misją utworzenia gimnazjum w roku 1964, na zaproszenie miejscowego biskupa.

            Kościół jest jeszcze młody, pełen witalności, znajduje się na etapie przechodzenia na pełną samodzielność, w tym, finansową i wciąż potrzebuje pomocy i wsparcia. Po okresie pierwszego entuzjazmu i rozkwitu, widać jego kruchość, ale są w nim obecne liczne znaki życia i nadziei. Oto niektóre z nich:

  •  CEB ( Communautés Ecclesiales de Base = Podstawowe Wspólnoty Parafialne), które skupiają wiernych wokół Pisma Świętego, by dzielili się Słowem Bożym i pełniej angażowali w animację życia parafialnego. To zaangażowanie dotyczy służby chorym i ubogim, katechezy w języku francuskim i w językach etnicznych, animacji liturgicznej, pomocy wzajemnej (np. mediacje na rzecz pojednania, prowadzenie parafialnych spichlerzy).
  • Liczny katechumenat, a w konsekwencji duża liczba chrztów ludzi dorosłych. W diecezji Pala np. 3595 katechumenów i 1803 chrzty w roku 2009.
  • Aktywna działalność parafialnych i diecezjalnych Komisji Sprawiedliwość i Pokój, których zadaniem jest reagowanie na przejawy niesprawiedliwości, krzywdy ludzkiej, konfliktów wszelkiego rodzaju, nadużyć władzy, etc.
  • Rodzime powołania kapłańskie, pomimo mocno zakorzenionego w kulturze ideału jakim jest wielodzietna rodzina. Coraz wyraźniej obecne są już także miejscowe powołania do zgromadzeń żeńskich. Do niedawna jeszcze stał im na przeszkodzie słaby poziom wykształcenia dziewcząt oraz panujące powszechnie przekonanie, że jedynym powołaniem kobiety jest macierzyństwo.
  • Sieć szkolnictwa katolickiego, w tym cieszące się dobrą sławą Liceum Sacré Coeur w stolicy i nadzorowane przez Zgromadzenie szkoły „wspólnotowe”. Organizują się one na terenach wiejskich z inicjatywy rodziców, którzy, sami niewykształceni rozumieją potrzebę edukacji swoich dzieci i łożą na utrzymanie nauczycieli. Nauczycielami są w nich młodzi ludzie ze środowiska posiadający co najmniej świadectwo BPEC (ukończenia gimnazjum).
  • Potencjał tkwiący w ludziach młodych, którzy stanowią ponad połowę populacji kraju.

            Ludzie młodzi, jak mawiał Jan Paweł II, są nadzieją i przyszłością Kościoła, a w przypadku Czadu, bez idealizowania cyfr, jest to potencjał ogromny zważywszy na dynamizm młodych, ich receptywność, gotowość współuczestnictwa. Są oni darem, ale i ogromnym zadaniem, tym większym, gdy są pozostawieni samym sobie, co jest tu częstym zjawiskiem. Potrzebują silnej, prawdziwie chrześcijańskiej rodziny, potrzebują formacji i towarzyszenia.

            Główną pokusą ludzi młodych w tym kraju jest myśleć, że przyszłość jakoś się ułoży bez specjalnego wysiłku z ich strony. Są obciążeni piętnem pasywności, która wynika ze specyfiki geo-społecznej. Potęguje jej brak perspektyw osobistego rozwoju lub, jeśli takowe są, brak środków finansowych oraz niepewność co do przyszłości. Mało mają pozytywnych wzorców, żyją w otoczeniu, w którym panuje korupcja, niesprawiedliwość, nadużywanie władzy, gdzie brak jest umiejętności zarządzania na wszystkich poziomach życia.

            We wszystkim tym jednak Czadyjczycy, tak młodzież jak i dorośli, są ludźmi pogodnego ducha, dobrego charakteru, są gościnni, mają poczucie humoru i dumy narodowej.

            Sprawą fundamentalną w tym kraju jest wychowanie. Czad potrzebuje liderów zdolnych do budowania społeczeństwa obywatelskiego, przyjaznego człowiekowi, w którym ludzie mają szacunek dla siebie i innych, dla różnic kulturowych, etnicznych, religijnych,
w którym Kościół jest jedną, wielką Rodziną Bożą. Wyzwaniem jakie stoi przed wspólnotą Kościoła i zgromadzeniami zakonnymi jest przyczyniać się do pełnego rozwoju osób, by były one zdolne brać odpowiedzialność za życie swoje, swojej rodziny i kraju. 

            Jako Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa pełnimy tę misję poprzez odwykanie i ukazywanie miłości Boga na różnorakich polach wychowawczych, takich jak: gimnazjum i liceum (N’Djamena), szkoła rolnicza (Bougoudang), szkoły  wspólnotowe (w strefie Bongor), Ośrodek Kultury ( Guelendeng), biblioteki (Atrone, Bongor, Guelendeng), CEDIAM – ośrodek zwalczania HIV ( Bongor), duszpasterstwo parafialne, a także zespoły d/s chorych i ubogich, wśród osób będących w różnorakich potrzebach materialnych i duchowych, jak również wśród wszystkich tych, którzy licznie odwiedzają nasze domy.

            Region liczy aktualnie 13 RSCJ zgromadzonych, w trzech wspólnotach. Dwie spośród nas są Czadyjkami, jedenaście pochodzi z krajów europejskich, jedna z Belgii, dwie z Francji, trzy z Hiszpanii oraz pięć z Polski.

            W lipcu tego roku został zamknięty dom w Guelndeng. Była  to piękna misja w małym miasteczku, w środowisku naznaczonym głębokim ubóstwem, promieniującym solidarnością międzyludzką i otwartością na drugiego człowieka. Pożegnanie z Guelendeng uświadomiło nam jak bardzo, po osiemnastu latach obecności, integralną częścią tamtego środowiska była wspólnota Sacré Cœur. Będzie nam brakowało parafialnych wspólnot CEB, które każdego tygodnia gromadziły nas wokół Słowa Bożego, zaangażowań z młodzieżą i zabaw z dziećmi w Ośrodku Kultury, wizyt u ludzi chorych i będących w różnorakich potrzebach, co czwartkowych Mszy św. ekipy apostolskiej (3 RSCJ + 2 księża) z dzieloną homilią, obecności Fidy (niepełnosprawnej córki kucharza z probostwa), niemalże czwartej członkini wspólnoty, czasem nużących nieustannym przebywaniem na terenie misji dzieci, tych wszystkich dla których misja była domem otwartym. Ktoś rzucił myśl, że kiedy Pan Bóg zamyka drzwi, to zawsze otwiera jakieś okno. Ta myśl pozwala nam ufać, że za niedługo inna wspólnota zajmie w Guelendeng nasze miejsce.

s. Bożena Kunicka rscj