Wychowałam się w Omaha i uczęszczałam do szkoły Duchesne Academy, gdzie moja miłość do Filipiny się zaczęła. Po tym jak co roku słuchałam o dziedzictwie jej życia, nie mogłam nie pokochać i docenić wszystkiego co robiła, by nieść Bożą miłość do wszystkich których spotykała.

Wychowałam się w Omaha i uczęszczałam do szkoły Duchesne Academy, gdzie moja miłość do Filipiny się zaczęła. Po tym jak co roku słuchałam o dziedzictwie jej życia, nie mogłam nie pokochać i docenić wszystkiego co robiła, by nieść Bożą miłość do wszystkich których spotykała. Czy jednak jako nastolatka rozumiałam poświęcenia jakich dokonywała Filipina krocząc Bożymi śladami? Prawdopodobnie nie, ale na tyle oddziaływało to na mnie, że głębiej podążałam za Bogiem w moim własnym życiu.

Piętnaście lat później w St Charles w stanie Missouri, krocząc śladami Filipiny, coraz bardziej rozumiałam to, czego się od niej nauczyliśmy, ale dopiero kiedy przybyłam do Abba House (organizacja wspomagająca wolontariuszy) przekonałam się o prawdziwym znaczeniu słów Gavin Duffy, która powiedziała o Filipinie: „Proste czynności codziennie wykonywane”. Patrzenie na te kobiety służące sobie wzajemnie w codziennych obowiązkach było inspirujące. Czy było to doglądanie ilości wody w ekspresie do kawy, czy podawanie poczty, czy złapanie czegoś w kuchni dla kogoś innego, one cały czas służyły sobie wzajemnie. Ich hojne dusze lśniły podczas przejściowego czasu między witaniem nowych wolontariuszy a towarzyszeniem tym, którzy musieli ruszać w dalszą drogę. Czego nauczyliśmy się od Filipiny? Prostych czynności codziennie wykonywanych. Czuję się uprzywilejowana, że mogłam zobaczyć jak w praktyce trwa to do dziś.

 

-- Mary Jo McFayden, RSCJ
tłumaczenie z j. angielskiego: Ewa Bartosiewicz