Miejscem szczególnego spotkania z Panem Bogiem są dla mnie spotkania indywidualne z osobami w ramach mojej misji psychologicznej. Zgłaszają się one po pomoc psychologiczną, ponieważ przeżywają trudności życiowe, konflikty wewnętrzne i kryzysy, z którymi same przestały już sobie radzić.


Miejscem szczególnego spotkania z Panem Bogiem są dla mnie spotkania indywidualne z osobami w ramach mojej misji psychologicznej. Spotykam się z osobami w różnym wieku. Zgłaszają się one po pomoc psychologiczną, ponieważ przeżywają trudności życiowe, konflikty wewnętrzne i kryzysy, z którymi same przestały już sobie radzić.



Spotkania terapeutyczne mogłabym określić jako wspólną drogę osoby, potrzebującej wsparcia i moją, jako psychologa. Pragnę pomagać drugiemu człowiekowi w uświadomieniu sobie tego, co się w nim dzieje, w odkrywaniu i nazywaniu swoich uczuć, własnej tożsamości oraz w przepracowywaniu nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych.

Pragnę, aby owocem tej pracy był całościowy wzrost osoby, a bezpośrednim widocznym efektem – umiejętność brania przez osobę we własne ręce odpowiedzialności za swoje życie. Ważnym elementem terapii jest też konfrontacja z własną przeszłością. Często jest to moment wyzwalający.  Staję się wtedy świadkiem historii życia drugiego człowieka, dotykając często jej najintymniejszych, najciemniejszych miejsc. Przeżywam to jako „stąpanie po ziemi świętej”. Mam wtedy poczucie bycia narzędziem w rękach Pana Boga, który powierza w moje ręce człowieka z całą jego kruchością i delikatnością.    

Praca psychologiczna zakłada dotykanie ludzkich zranień. Ale jest też inny aspekt – poszukiwania dobra ukrytego w każdym człowieku i takiego towarzyszenia drugiej osobie, aby sama mogła odkryć złożone w niej dary i talenty.
W mojej pracy ważne są dla mnie wartości chrześcijańskie i chociaż w czasie terapii bezpośrednio nie podejmuję tematów wiary i religii, to jestem przekonana, że każdy człowiek jest stworzony z miłości przez Pana Boga.  Często osoba będąca w terapii po długim czasie zmagania ze sobą nagle odkrywa swoją wartości i niepowtarzalność w oczach Pana Boga. Pomaga jej to budować prawdziwe i głębokie relacje z innymi ludźmi. Takie właśnie chwile są dla mnie największą radością.

Gdybym miała w jednym zdaniu wyrazić, czym jest dla mnie misja psychologiczna, odwołałam się do słów z Konstytucji naszego Zgromadzenia: „Ogarnięte miłością Jezusowego Serca dążymy do wzrostu osoby w jej godności ludzkiej i godności dziecka Bożego”. Te słowa przypominają mi, że misja którą pełnię jest zaproszeniem Pana Jezusa i odpowiedzią na Jego miłość. To On wlewa w moje serce pragnienie pomagania innym ludziom. A źródłem pełnego wzrostu osoby jest Serce Jezusa.

 

 

Joanna Moś rscj