Meksyk prezentuje niezwykle wysoki poziom rozwoju i technologii, a z drugiej strony – obraz nędzy dotykającej 23 miliony ludności, zwłaszcza na wsi i wśród Indian. W Nikaragui, małym kraju środkowo-amerykańskim, osiągnięcia rewolucji sandynistycznej w dziedzinie ekonomii, zdrowia i nauczania skończyły się całkowicie i jesteśmy świadkami regresji sięgającej tak głęboko, że kraj znajduje się na drugim miejscu wśród najuboższych w Ameryce Łacińskiej.


Meksyk i Nikaragua to kraje doprowadzone do ubóstwa z powodu niesprawiedliwego podziału bogactw czyli kraje ogromnych kontrastów.

Meksyk prezentuje niezwykle wysoki poziom rozwoju i technologii, a z drugiej strony – obraz nędzy dotykającej 23 miliony ludności, zwłaszcza na wsi i wśród Indian. W Nikaragui, małym kraju środkowo-amerykańskim, osiągnięcia rewolucji sandynistycznej w dziedzinie ekonomii, zdrowia i nauczania skończyły się całkowicie i jesteśmy świadkami regresji sięgającej tak głęboko, że kraj znajduje się na drugim miejscu wśród najuboższych w Ameryce Łacińskiej. Oznacza to, że w naszych krajach opcja na rzecz ubogich i walka o sprawiedliwość muszą iść w parze. Ale to nie znaczy, że odbywa się to bez oporów. Opcja na rzecz życia z ubogimi i walka o ich interesy wymaga codziennego nawracania się i pomocy łaski Boga Żywego, byśmy się zgodziły na utratę naszych zabezpieczeń.

W tym długim i trudnym procesie wspomaga nas wiara, że wybór na rzecz ubogich potwierdza Ewangelia, Jezus, który narodził się ubogi między ubogimi, i że głosił królestwo dla wszystkich, jeśli więc chcemy dochować Mu wierności powinnyśmy postępować podobnie.

Nasze pierwsze spotkanie z ubogimi rodzi współczucie i wołający di nieba sprzeciw wobec rzeczywistości. Trzeba powoli przełamywać ustalone schematy i uczyć się patrzeć na świat z dołu, w poprzek historii. Z bólem godzimy się na to, że nie możemy zmienić w całości niesprawiedliwego systemu, lecz szukamy z nadzieją, razem z innymi, jak wpłynąć na struktury, choćby najmniejsze, i stwarzać alternatywy.

Priorytet naszej prowincji to młodzież i kobiety, lecz aktualnie dzieci zajmują również ważne miejsce w naszym apostolstwie. Jako nauczycielki interesuje nas to, w jaki sposób dostarczyć innym instrumentów uczenia się, które pomogą logicznie rozumować, podejmować decyzje, wyrażać własne myśli, oceniać i żyć w solidarności z własnym ludem. Również jak rozwijać alternatywy dla organizacji i porządku ekonomicznego, by prowadzić życie bardziej godne, zarówno osobistej jak i wspólnotowe.

Rola kobiety w środowisku ludowym ma wiele stron dodatnich. To ona na ogół dba o awans życiowy dzieci, pragnie zapewnić im lepszą egzystencję, lecz także znosi upokorzenia, pracuje podwójnie, czuje się niedowartościowana i myśli według schematów, które są źródłem ucisku. Uwolnić kobietę od tych więzów to ciężkie zadanie wychowawcze, lecz napełniające entuzjazmem, ponieważ gdy tylko dostrzeże ona inny horyzont i ośmieli się rozerwać swe łańcuchy, zaczyna się proces wyzwolenia osobistego i zbiorowego; kobieta dochodzi do zrozumienia możliwości zmian strukturalnych w społeczeństwie i w rodzinie.

My, RSCJ, czujemy się interpelowane jako kobiety. Stajemy się bardziej krytyczne względem naszego wkładu w życie Kościoła i powoli odkrywamy związane z tym implikacje.

W naszej prowincji przeżywamy nasze zadanie wychowawcze w oparciu o plan wspólnotowy i we współpracy z innymi organizacjami o podobnych celach. Staramy się pełnić naszą misję w sposób odpowiedzialny i fachowo, co zakłada stałą kontrolę tego co i jak robimy. Spotykamy się raz lub dwa razy w roku, aby razem się uczyć, korzystając z rad różnych osób.

Opcja na rzecz ubogich i walka o sprawiedliwość to zadanie, jakie postawiłyśmy sobie jako prowincja, ale stoimy przed wyzwaniem życia zgodnego z podjętymi założeniami, pracy która doprowadzi do zmian i otworzy nowe możliwości, zwalczania pokusy, która łudzi, że wystarczy żyć na peryferiach wielkich miast lub na ubogiej wsi, by nasza opcja została zrealizowana.

 

 

Socorro Martinez Maquedo rscj