Na początku była kobieta, która w swoim imieniu nosiła MĄDROŚĆ...

Rosła przyglądając się swej rodzinnej ziemi i latoroślom przywierającym do pnia, ucząc się od życia, które wyrasta z korzeni, sekretu wydawania owocu.
Miłość Boga była dla niej źródłem tryskającym z samej głębi duszy, potokiem zalewającym duszę, wodą, co nie daje się zagrodzić wałami, lecz ofiarowuje się, rozprzestrzenia i zatraca.

Wszystko w niej było otwarciem, przyjęciem, gotowością, milczeniem, nie jako wynik wysiłku i zaangażowania, lecz skłonności, która ją opanowała, zatrzymała spojrzenie, skupiła poszukiwania i pragnienie na Tym, którego pokochała ponad wszystko.