Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

fot. Urszula Krajewska rscj

 

Jest taki szlak pielgrzymkowy, którym pątnicy z całego świata podążają nieprzerwanie od ponad tysiąca lat. Można nim dotrzeć do katedry w Santiago de Compostela w hiszpańskiej Galicji, gdzie znajduje się grób św. Jakuba Większego. Tradycyjnie wyrusza się tam od progu swojego domu i rzeczywiście szlaki oznaczone charakterystyczną muszlą św. Jakuba prowadzą przez całą Europę. Najczęściej jednak pielgrzymi pokonują jedynie ostatnie kilkaset kilometrów, już na terenie Hiszpanii.

Właśnie na taki wariant pielgrzymki tzw. drogą portugalską zdecydowałyśmy się z grupą trzech młodych kobiet w ramach naszej wspólnoty Sacred Heart DNA. 1 maja wylądowałyśmy w Porto, skąd udałyśmy się pociągiem na granicę portugalsko-hiszpańską. Następnego dnia wyruszyłyśmy już pieszo z Tui do Porriño. Przez kolejne dni, miejscowości, krajobrazy, w deszczu i słońcu, niosąc w plecakach cały nasz dobytek na ten czas, modląc się, śpiewając, poznając, nawiązując i pogłębiając relacje, szłyśmy do Santiago. Po drodze, wszędzie, gdzie się dało zbierałyśmy pieczątki w tzw. paszportach pielgrzyma. Posłużyły nam one, by udowodnić, jaką drogą szłyśmy.

Nocowałyśmy głównie w tzw. albergach, czyli schroniskach dla pielgrzymów. Wyjątkowym pod tym względem i niezwykle pięknym przystankiem na tej drodze był nasz dom Placeres w Pontevedra. Siostry przyjęły nas tam z otwartymi sercami, nakarmiły, wysuszyły nasze rzeczy przemoczone po całodziennym deszczu. Stamtąd nie chciałyśmy wychodzić!

W końcu ostatni dzień i cel naszej podróży wyrósł przed nami. Grób Apostoła znajduje się pod ołtarzem katedry, a nad nim figura, którą tradycyjnie przybywający pielgrzymi obejmują. Również tu zostałyśmy bardzo gościnnie przyjęte przez wspólnotę naszych Sióstr.

Dziękujemy wszystkim, bez których ta podróż nie byłaby możliwa: ekipie centralnej SH DNA i Siostrom z Hiszpanii. Wracamy przepełnione dziękczynieniem wobec Jezusa, który szedł z nami, wyjaśniał nam Pisma i napełniał nasze serca pokojem i miłością przez cały ten czas. A co w nas zostało? Joanna Bąkowska, jedna z uczestniczek w taki sposób opowiada o tym doświadczeniu:

Kiedy szykowałam się do tej wyprawy wiele razy słyszałam "ta droga zmieni Twoje życie", "tam się dzieją niezwykłe rzeczy". Trochę mnie to zastanawiało, jak przejście 100+ km, w skwarze czy w deszczu, z bolącymi nogami, z ciężkim plecakiem ma zmienić moje życie? Ale tak jak czasem potrafi się ono zmienić w ułamku sekundy, tak te kilka dni było zbiorem tych niewielkich ułamków. Doświadczenie drogi, spotkania z ludźmi, zachwyt nad Bożym stworzeniem, przebywanie z Nim. Dzień po dniu Boża miłość wkradająca się do twojego serca pomimo zmęczenia i trudności. I teraz, po przejściu Camino mogę śmiało powiedzieć, że tak, ten czas zmienił moje życie. Ale Droga się dopiero zaczęła. Mogę jednak na nią wkroczyć pełna nadziei i siły, wiedząc, że tak jak Bóg prowadził mnie przez Camino, tak poprowadzi mnie dalej.

Urszula Krajewska rscj

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA