Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Rekolekcje fotograficzne były dla mnie najważniejszym wydarzeniem tych wakacji. Mimo, że przyjechało bardzo niewiele osób, dziękuję Panu Bogu, że za Jego natchnieniem zdecydowałam się je poprowadzić. Przygotowując konferencje na podstawie książki Christine Valters Paintner, odkrywałam z zaskoczeniem jak bardzo fotografia może oddawać to, co nazywamy kontemplacyjnym spojrzeniem na świat - patrzeniem na rzeczywistość oczami Stwórcy. 

Z każdym kolejnym dniem okazywało się, że zmiana patrzenia jest ostatecznie zmianą myślenia, czyli metanoją - nawróceniem. Codziennie na nowo uczumy się widzieć nie tylko oczami, ale też sercem. Każdą z rekolektantek Pan Bóg poruszał w inny sposób, ale każdą bardzo głęboko. Na wspólnym dzieleniu nie raz miałam łzy w oczach. 

Czekam z niecierpliwością na kolejną edycję, żeby móc jeszcze raz zobaczyć jak w niesamowity sposób może do nas przemówić światło i cień, kard i odbicie czy zwrócenie uwagi na kolory. Wszystko to, by wydobyć z naszej duszy tę cząstkę, która całkowicie należy do Boga.

s. Ewa Bartosiewicz rscj

 

IMG 0058Chciałabym podzielić się kilkoma zdaniami o moim doświadczeniu bycia z Panem Bogiem podczas Rekolekcji Fotograficznych.

Gdy o nich usłyszałam, w moim sercu obudziła się nadzieja na poznanie nowego języka, którym będę mogła porozumiewać  się z Panem Bogiem i faktycznie tak się stało. Te rekolekcje były dla mnie lekcją patrzenia głębiej, wpatrywania się w niektóre rzeczy tak, by NAPRAWDĘ je zobaczyć.

Trafiłam na nie w takim momencie mojego życia, o którym mogłabym jednym słowem napisać "utknęłam". Utknęłam w smutku, w poczuciu straty i czułam jak ten stan mnie pochłania i jak coraz bardziej mój świat się kurczy. Nie potrafiłam się pogodzić ze śmiercią bliskiej mi osoby i choć chciałam, żeby było inaczej miałam żal do Pana Boga, że ją zabrał. Te rekolekcje stały się dobrym czasem aby zapytać: "Jak Ty to widzisz Boże, jaki wobec mojego cierpienia jesteś i jak Ja mam na to patrzeć?"

Odpowiedzi przyszły. Doświadczyłam ukojenia i pocieszenia.  Zobaczyłam moją historię na nowo,a także poczułam i uwierzyłam, że Pan Bóg jest blisko i opłakuje moją stratę razem ze mną. Powoli moje patrzenie pod wpływem Jego patrzenia zaczyna się zmieniać, staje się jaśniejsze i coraz więcej w nim życia.

Ania

Zdjęcia pochodzą z Ani rekolekcji:

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA