Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Każdy człowiek, każdy kraj ma w sobie coś wyjątkowego, niepowtarzalnego, czym może ubogacić innych. To było moim doświadczeniem podczas 6 tygodniowego stażu apostolskiego, który w dniach od 21.02. do 04.04. odbyłam w Irlandii. Siostry przyjęły mnie tam z ogromną otwartością. Dom Dairne McHenry rscj i Sandry McSheaffrey rscj stał się prawdziwie moim domem. Codzienne rozmowy,  posiłki, dzielenie codzienności, wspólny odpoczynek, troska o siebie nawzajem sprawiły, że czułam się jak w rodzinie, byłam jedną z nich.

Relacyjność, wrażliwość na drugiego człowieka to wyraźnie   rzucające się w oczy cechy Irlandczyków. Niezwykłe były dla mnie zakupy z Sandrą, podczas których spotykałyśmy tak wielu znajomych „ze sklepu”, z którymi wdawałyśmy się w miłe pogawędki. Bycie kobietami relacji, budującymi komunię - to było to doświadczenie.

Moim głównym zadaniem podczas pobytu w Dublinie był kurs języka angielskiego, na który uczęszczałam do Linguaviva Center. W grupie liczącej między 8-12 osób (każdego tygodnia skład grupy nieco się zmieniał) mogłam uczyć się od bardzo charyzmatycznej Mary. Mary to niezwykle mądra kobieta, zafascynowana światem, drugim człowiekiem, polityką i historią. Prócz profesjonalnego przekazywania wiedzy o języku, w które angażowała całą siebie, z wielką uważnością słuchała nas, naszych zainteresowań, problemów i radości krajów, z których pochodziliśmy i rozwijała w nas umiejętność dyskusji, ciekawości i dzielenia się między sobą. Tak więc nie tylko miałam możliwość poprawić swoje zdolności językowe ale również dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o Korei, Brazylii, Chinach, Rosji, Turcji, Francji,  łoszech, Belgii i Japonii skąd pochodzili moi koledzy i koleżanki z kursu.

Prócz kursu i nauki języka poznawałam również nasze Siostry. W jeden z weekendów wraz z Barbarą Gartland rscj (IRS) i Olayą Mayans rscj (ESP) odwiedziłyśmy naszą wspólnotę w Armagh. W każdy piątek dołączałam do spotkań Barbary z Mary Roe rscj, podczas których Mary opowiadała nam historię Zgromadzenia. Spełnieniem moich marzeń było spotkanie z Phil Kilroy rscj. Jestem zafascynowana jej książką, dzięki której Magdalena Zofia staje mi się bardzo bliska. Spotkanie z Phil, w której sercu i oczach bije pasja do Magdaleny Zofii było dla mnie jak spotkanie z naszą Świętą Matką. I tak było, bo jak to Phil powiedziała, gdyby nie jej stała obecność nie spotkałybyśmy się tutaj.

Zakochałam się w Irlandii, w ludziach pełnych otwarcia i dobrego dystansu do samych siebie, ale i w bardzo różnorodnej przyrodzie. Od oryginalnej formacji skalnej w Giant Causeway, przez najwyższe w Europie Cliffs of Moher, głębię i błękit oceanu, po tajemnicze Glendalough z ruinami X w. miasteczka monastycznego i malowniczymi górami.

Kto mógłby stworzyć tak piękne miejsce? Kto mógłby przygotować tak niesamowity czas, pełen różnorodnych doświadczeń? Kto mógłby połączyć w jedno bogactwo i różnorodność, jaką niesie ze sobą każdy kraj, każda prowincja, każdy człowiek? Właśnie On, Stwórca, Kochający Ojciec i Przyjaciel był tym, który wypełniał to doświadczenie. On dawał siłę i zapraszał, by patrzeć Jego oczami, by widzieć to co łączy, co jest dobrem, co jest Jego obecnością, co jest Jego darem.

Wróciłam zatem pełna nowych doświadczeń, bardziej wolna, z poszerzonym sercem i doświadczeniem wartości jaką niesie ze sobą nasza międzynarodowość.

s. Dorota Piesak nscj

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA