Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca. (Łk 15,1-32)


Modlitwa przygotowawcza: prosić Pana, Boga naszego, aby wszystkie moje pragnienia, decyzje i czyny były w sposób czysty skierowane ku Jego chwale.

Prośba do tej medytacji: bym potrafił uznać, że jestem grzesznikiem zbawionym i odkupionym przez Boga i odpowiedzieć na Jego troskliwą miłość.

Zaangażowanie wyobraźni: wyobraź sobie Jezusa siedzącego za stołem pośród różnej maści grzeszników. Zobacz jak On się do nich odnosi, o czym im mówi, jak sie pośród nich czuje.

 

1. Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać

Można z powodzeniem powiedzieć, że Pan Jezus obracał się w kiepskim towarzystwie. Gdy czytamy Ewangelię to wyraźnie widać, że znacznie bliżej Mu jest do grzeszników różnej maści: nieuczciwych celników, prostytutek, żebraków, kalek, trędowatych, opętanych czy w najlepszym razie prostych, niewykształconych rybaków. Mało jest w śród tych, którzy słuchają Jezusa w jakikolwiek sposób „możnych tego świata”, osób wykształconych, zajmujących ważne urzędy, posiadających znaczne wpływy. Dlaczego tak jest? Może ci, którzy nie mają już nic do stracenia, potrafią być szczerzy przed sobą i Bogiem, potrafią uznać swoją słabość, doświadczają namacalnie, że sami to już niewiele mogą, by wydostać się ze swojej sytuacji. Robią Bogu miejsce w swojej pustce, przez swoją zależność od Jego łaski, a wtedy Bóg ma przestrzeń w ludzkim sercu i może do niego docierać.

 Panu Jezusowi wyraźnie nie przeszkadza to, że Jego słuchacze są grzesznikami. On przecież doskonale zna ludzką kondycję, przecież właśnie dlatego, że wie, jaka ona jest przyszedł na świat, by zbawić człowieka. Jemu natomiast nieskończenie zależy na szczerości i otwartości ludzkiego serca. Możemy przyjąć dar zbawienia i przebaczenia wyłącznie wtedy, gdy zgodzimy się, że go potrzebujemy.

Czy potrafię przyjąć siebie jako grzesznika? Co czuję, gdy jestem zaproszony, zaproszona do stołu wraz z innymi grzesznikami? Może mam ochotę poszukać innego stołu? Uwaga jednak, bo Jezus „przyjmuje grzeszników i jada z nimi” i może się okazać, że przy innym stole Go nie znajdziemy.

 

2. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie

„Grzesznicy zbliżają się do Jezusa, by Go słuchać” a faryzeusze i uczeni by „szemrać”, obgadywać, oceniać, osądzaćPo co ja przychodzę do Jezusa? Co robię podczas Eucharystii? Czy przychodzę do Boga jako ktoś kto potrzebuje Jego łaski, pomocy, miłości, przebaczenia  czy już wszystko wiem, mam swój plan i może łaskawie przedstawię go Panu do realizacji, tylko niech mi tam niczego nie pozmienia!

 

3. W niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia

Przyzwyczailiśmy się już do tych słów, ale one mogą naprawdę zaskakiwać, bo wydaje się to bardzo niesprawiedliwe. Otóż ci, którzy odchodzą, sprawiają kłopot są powodem większej radości niż ci, co grzecznie siedzą w domu, z którymi wydaje się, że Pan nie ma problemów. I zapewne tak właśnie by było, gdyby nie to, że Jezus dobrze wie, iż „wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są łaski Bożej”, jak napisze św. Paweł. Różnica polega wyłącznie na tym, że jedni są tego świadomi a inni nie. Jedni uznają swój grzech a inni podejmują ogromny wysiłek, by zachować pozory doskonałości i chociaż w myślach i sercem już dawno poszli w jakieś krzaki lub odeszli z domu to wciąż robią dobre wrażenie.

Kontemplujmy dzisiaj Pana Jezusa i całe niebo, rozradowane powrotem grzesznika do stada, do domu. Uznajmy, że się zgubiliśmy, by Jezus mógł nas znaleźć i przyprowadzić powrotem do domu. Nie musimy obawiać się żadnej trudnej prawdy o naszym sercu, bo Pan zna ją w pełni i to wcale Mu nie przeszkadza nas kochać i szukać. I nie ma takich krzaków czy zarośli, z których Jezus nie mógłby nas wyprowadzić. Jedynymi są te, których istnienie negujemy, z których na odległość krzyczymy „ja sobie poradzę”, „nie ma tu żadnych krzaków”, „wszystko jest OK.”, „nie potrzebuję pomocy”. Czy chcę stać się powodem radości Boga?

 

Roznowa końcowa Ojcze nasz

Przygotowała s. Renata Ryszkowska rscj
© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA