Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Obraz bdyczewski z Pixabay

 

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni. (J 2,1-12)

 

Prośba o czystość intencji, abyśmy pragnęli spotkać się na tej modlitwie z Panem Bogiem, z Nim spędzić czas, Jego Słowa słuchać, dać się Jemu przemieniać, byśmy szukali Jego Samego a nie emocji, odpowiedzi na nasze pytania, rozwiązania naszych spraw, etc.


Wyobraźmy sobie przyjęcie weselne, wiele osób, szczęśliwą młodą parę, beztroskę zabawy, radość spotkania się ludzi ze sobą.


Prośba o łaskę zaufania Słowu Boga oraz hojnego i posłusznego wypełniania go.

 

1. W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów

Maryja jest niejako z założenia pośród zwykłych i niezwykłych ludzkich spraw. Ona nam towarzyszy ze swoją troskliwą miłością.

Czy dostrzegam Jej cichą obecność w moim życiu?

Zaproszono (…) Jezusa Znamienne jest to jak mocno św. Jan akcentuje fakt, że Jezus został zaproszony. Nie napisał po prostu, że był tam Jezus i Jego Matka, jakby bardzo mu zależało na podkreśleniu faktu, że Jezusa państwo młodzi ZAPROSILI. A zatem Jezus był tam świadomie chciany, mile widziany, upragniony.

Czy ja świadomie zapraszam Jezusa do mojego życia? Do wszystkich jego przejawów?


2. Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Wrażliwe oczy Matki widzą kłopoty, trudności młodej pary i Maryja uczy nas przychodzić z nimi do Jezusa. I w tym dialogu z Synem uczy nas czegoś jeszcze ważniejszego. Pomimo wydawałoby się odmowy Jezusa, Maryja uczy nas nie zatrzymywać się na usłyszanych słowach, na tym co Jej się wydaje, co rozumie, ale uczy nas przenikać Serce Jej Syna. Ona zna to Serce, wie, że Jezus nie pozostanie obojętny, jakkolwiek brzmi i cokolwiek wydaje się znaczyć Jego odpowiedź, czy jak wydaje się ją Maryja rozumieć. Ona jak zwykle idzie w głąb, nie zatrzymuje się na powierzchni znaczeń i wypowiadanych słów, ale czyta je w całej ich głębi, słysząc przez to więcej. Dlatego pewna, że Jezus w jakiś sposób zainterweniuje daje sługom polecenie, aby wykonali WSZYSTKO COKOLWIEK im powie.

Uczmy się od Maryi czytania rzeczywistości sercem, nie dajmy się zatrzymać na powierzchni widzianej naszym małym umysłem i według naszych utartych schematów.


3. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Oni zaś zanieśli.

Ewangeliczni słudzy okazali się dobrymi uczniami Maryi. Musiała mieć u nich duży autorytet. Bez szemrania wykonują zadanie, wydawałoby się bezsensowne w tej sytuacji. A jednak napełnili stągwie AŻ PO BRZEGI. Posłuszeństwo Bożemu Słowu, niezależnie od tego, czy Je rozumiemy czy nie, przynosi realną przemianę w świecie, ma realny wpływ na życie nasze i innych. To Bóg dokonuje przemiany, nie musimy kontrolować sposobu w jaki się ona dokonuje. Nie wiemy kiedy woda stała się winem, czy już w stągwiach, czy w czasie noszenia na stół, czy gdy była wlewana do pucharu, czy dopiero gdy była w ustach starosty. Nie nasza to rzecz. My, jak ewangeliczni słudzy, mamy za zadanie nosić wodę do stągwi a potem z ufnością na stoły ludzkiego życia, bez uzurpowania sobie prawa do kontrolowania procesu przemiany.


Na zakończenie porozmawiajmy z Jezusem o naszej gotowości wypełniania Jego Słowa i wówczas gdy wydaje się nam, że je rozumiemy, jak i wtedy gdy wydaje się nielogiczne, bezsensowne, sprzeczne z naszym dotychczasowym doświadczeniem życiowym.

O co pragniemy Go prosić, by być coraz bardziej otwartymi na ochocze i hojne posłuszeństwo Słowu Boga?

Odmów modlitwę Ojcze nasz


przygotowała s. Renata Ryszkowska rscj

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA