Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Photo by Alexey Demidov on Unsplash

 

Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: „idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.
A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, macie coś do jedzenia?” Odpowiedzieli Mu: „Nie”.
On rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: „To jest Pan!” Szymon Piotr, usłyszawszy, ze to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: „Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: „Chodźcie, posilcie się!” Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: „Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.
To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. /J 21,1-14/

 

Poproszę Ducha Świętego o zdolność rozpoznania Jezusa Zmartwychwstałego właśnie tam, gdzie się tego nie spodziewam, bo zbyt ciąży mi świeżo doznane niepowodzenie, daremność wysiłków, poczucie bezsensu.


Wyobrażę sobie ranek nad Jeziorem Tyberiadzkim, uczniów zmęczonych i rozczarowanych, wydarzeniami ostatnich dni i bezowocnym wysiłkiem, bo „tej nocy nic nie złowili”. Wtem na horyzoncie pojawia się Ktoś, słyszą pytanie: „Dzieci, czy macie coś do jedzenia?” To pytanie prowokujące, jakby prośba, może zaproszenie do rozmowy? Uczniowie odpowiadają zgodnie z prawdą, nie mają nic. Słyszą propozycję: ”Zarzucie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Gdy wykonali polecenie, okazało się, że sieć jest pełna ryb. Wydaje się, iż mimo tego znaku, nie rozpoznali Pana, chociaż to już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom, od chwili, gdy zmartwychwstał. Jedynym, który Go rozpoznał jest Jan, jeden z siedmiu, ani Piotr, ani Tomasz, ani pozostali. Tylko Jan patrząc na ryby, których daremnie poszukiwali całą noc, a które teraz w dzień trafiły do ich sieci, mówi: ”To jest Pan”. Piotr reaguje na słowa Jana, jakby opierając się na jego wierze, ale to Jezus Zmartwychwstały odbudowuje więź wiary i miłości między uczniami, budzi radość wspólnej pracy. Radzi, zachęca, by spróbowali jeszcze raz, w inny sposób, w innym czasie i miejscu. Zmęczonym, zagubionym uczniom przygotowuje posiłek, daje im rybę i chleb, chociaż zaprasza do współpracy: „Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili”. Pan ich zaprasza: „Chodźcie, posilcie się”.


Może ja także przeżywam podobną bezradność, doświadczając niepowodzeń, porażek, popadam w zniechęcenie. Być może w te sytuacje należy wpuścić światło zmartwychwstania. Może potrzebny jest mi taki „Jan”, który podpowie – „To jest Pan”. Jezus zmartwychwstały jest obecny w Eucharystii i zaprasza mnie na posiłek z nocy i szarości mego życia, by je przemienić w spotkanie miłości, by we mnie również miało miejsce zmartwychwstanie -powstanie do nowego, prawdziwego życia.

Porozmawiam z Jezusem o tym, co jest moim „łowieniem wśród nocy”, bo w tych momentach doświadczam zniechęcenia i poczucia bezradności. Którego z darów Jego zmartwychwstania potrzebuję najbardziej w tej właśnie chwili mego życia?


Zakończę modlitwą:

Naucz nas Panie,
Służyć Ci tak, jak na to zasługujesz,
Dawać i nie liczyć kosztów,
Walczyć i nie zważać na rany,
Dążyć do celu i nie szukać wytchnienia,
Pracować i nie szukać nagrody o ile tylko będziemy wiedzieć,
Że wypełniamy Twoją wolę.

/św. Ignacy Loyola/.


przygotowała s. Maria Ślipek rscj

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA