W wieku 23 lat Filipina była zmuszona opuścić swój ukochany klasztor Wizytek z powodu Rewolucji Francuskiej. Ta bogata kobieta pochodząca z wyższych sfer, z jednej z bardziej wpływowych politycznie i finansowo rodzin w Grenoble, wybrała niekonwencjonalne życie w służbie ubogim i pozbawionym środków do życia.

Chciałabym pochylić się nad szczególnym aspektem misji Filipiny, widocznym w całym jej życiu, zarówno we Francji jak i w Stanach Zjednoczonych, ściśle powiązanym z jej relacją ze św. Magdaleną Zofią Barat i powołaniem do służby rdzennym mieszkańcom Ameryki. Upodobanie Filipiny do służenia innym i niesienia im pocieszenia może być dawnym określeniem dzisiejszego wyrażenia „solidarność z ubogimi”.

We Francji, w wieku 23 lat Filipina była zmuszona opuścić swój ukochany klasztor Wizytek z powodu Rewolucji Francuskiej. Ta bogata kobieta pochodząca z wyższych sfer, z jednej z bardziej wpływowych politycznie i finansowo rodzin w Grenoble, wybrała niekonwencjonalne życie w służbie ubogim i pozbawionym środków do życia.

Filipina poświęciła swój spadek, na kontynuowanie służby potrzebującym. Zaniepokoiła tym najbliższych, którzy chcieli, aby kontynuowała bezpieczny i ogólnie akceptowany model dobroczynności, charakterystyczny dla kobiet jej klasy społecznej. Zalecali jej by była rozsądna i unikała ryzyka bycia kojarzoną z biednymi i kapłanami ukrywającymi się w rewolucyjnej Francji. Zapewniała swoich krytyków, że taka służba Chrystusowi czyni ją szczęśliwą, gdyż rozpoznaje obecność Boga w uciskanych, „Eucharystia i ubodzy są dla Filipiny Ciałem Chrystusa”.[1] To jest cecha charakteryzująca ją przez całe życie, nie tolerowała półśrodków i otwarcie o tym mówiła.

Wychowanie Filipiny poprzez ogień Francuskiej Rewolucji wpłynęło na jej ukierunkowanie na ubogich w Amerykańskim Środkowym Zachodzie.

Ta nić troski o ubogich jest widoczna w jej podejściu do nowych dzieł i możliwości przez 34 lata jej pobytu w Stanach Zjednoczonych. Głęboko przyswoiła sobie to, co czytała w pierwotnych Konstytucjach Zgromadzenia: „Jeśli wolno im mieć jakieś upodobanie w dzieciach wychowywanych lub kształconych w domu, łatwo zrozumieć, jak to wyróżnienie jest słuszne i chwalebne w odniesieniu do dzieci ubogich, które przyjmuje się jako dochodzące. Uważać więc będą za wyróżnienie, gdy zatrudnione będą w klasach dzieci ubogich, których położenie miało taki urok dla Serca Jezusa, że chciał się narodzić, żyć i umrzeć w skrajnym ubóstwie” (1815 § 96).

Ta kobieta, wychowana w luksusie, na południu Francji przyjęła ubóstwo jako jej osobisty styl. Napisała do Matki Barat, że sprzeciwia się pójściu do bardziej zamożnej Luizjany: „Moje serce zawsze skłania się w stronę tych, którym gorzej się powodzi, i tak jest w Missouri”[2], gdzie domy są ubogie i przeżywają trudności. Po fundacji w St. Charles w Missouri, gdzie początkowo pensjonat upadł, Filipina mocno związana z tamtejszą bezpłatną szkołą dla ubogich, próbowała, niestety bezskutecznie, znaleźć fundusze, aby ją utrzymać. Później w St. Louis, gdzie wiele uczennic przybyło do bezpłatnej szkoły dla ubogich, nawet gdy szkoła z pensjonatem przeżywała trudności, Filipina otworzyła specjalną szkołę niedzielną dla Mulatek, które w innym razie byłyby pozbawione edukacji w Missouri, państwie niewolników.

W 1825 roku, zaledwie siedem lat po jej przybyciu do Ameryki, Filipina utworzyła odrębną szkołę z internatem w Florissant dla indiańskich dziewcząt, błagając rodzinę i Matkę Barat o pieniądze na jej utrzymanie. Ale to były lata, kiedy rząd Stanów Zjednoczonych kupował lub zajmował plemienne ziemie i spychał Indian dalej na zachód. Dla dziewczyn, zbyt daleko od ich rodzin – zatem cały wysiłek nie powiódł się. Wracając do Francji, Przełożona Generalna, Matka Barat, doceniła rolę Filipiny w wychowaniu w Stanach Zjednoczonych i w tym, co dziś nazywamy solidarnością z ubogimi i rozpoznała ją, jako znaczącą dla samego Zgromadzenia , i rozpoznała je, jako istotny element misji Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa.

W końcu Filipina mogła spędzić blisko rok życia na ziemiach plemiennych z Indianami Potowatomi, w dzisiejszym Kansas. Na kanonizacje Filipiny w 1988 roku członkowie tego plemienia przynieśli dary ofiarne na cześć „Kobiety, która zawsze się modli”, wciąż pamiętanej przez ich plemię. Z powodu słabego zdrowia Filipina musiała wrócić do St. Charles w 1842 roku. Podczas ostatnich lat jej życia w St. Charles, Filipina podtrzymywała szczególny nacisk na pomoc ubogim. W dziękczynnym liście do swoje rodziny we Francji, wyrażała radość z ich darów, które umożliwiły jej wykonanie szat liturgicznych dla bardzo biednych kościołów. Jeszcze nieco ponad rok przed jej śmiercią, wciąż była skupiona na ukochanych ubogich, pisząc do Matki Barat z St. Charles, że „zawsze będziemy miały płacące dzienne uczennice, opuszczone ubogie dzieci i kilka pensjonarek z sąsiedztwa”.[3]

Kilka lat wcześniej, jej ukochana RSCJ siostrzenica Amelie Jouve odwiedziła Filipinę, i opisała osobistą spuściznę ubóstwa swojej ciotki w liście do św. Magdaleny Zofii: "Możesz być głęboko dotknięta, wielebna Matko, przez ubóstwo St Charles . Nie mogłoby być większe. Pokój matki Duchesne jest prawdziwym sanktuarium tej cnoty. Z pewnością w całym Zgromadzeniu nie ma biedniej mieszkającej, ubranej i obutej….  I jest to zupełnie bezużyteczne spierać się z nią w tej sprawie - to jej upodobanie "[4]

 Sally M. Furay, rscj

Tłumaczyła z języka angielskiego Renata Ryszkowska rscj



[1] Tamże s. 74

[2] Tamże s. 198

[3] (4)Barat-Duchesne, Correspondence, Second Part III (1827-1852), Lyons 1999, s. 361.

[4] (5)Louise Callan, Philippine Duchesne, The Newman Press, 1965, s. 464.