Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.
Chciałabym podzielić się z Wami doświadczeniem pracyw jadłodajni dla osób ubogich i bezdomnych.


Każdego dnia pomiędzy 6 rano a 14 przychodzi do niej kilkadziesiąt osób. Rano mogą skorzystać z prysznica, wypić gorącą herbatę, zjeść kanapkę. Już około południa jest wydawana gorąca zupa. W tym czasie liczba osób korzystających z pomocy zwiększa się. Są dni (zwłaszcza zimą), kiedy kolejka czekających liczy ponad 100 osób. Ale wydawanie posiłków nie jest jedyną formą pomocy i bycia wśród bezdomnych.

W każdy czwartek przed południem celebrowana jest Eucharystia. Po odstawieniu stolików na godzinę jadłodajnia zamienia się w kaplicę, w której obecny jest żywy Chrystus. Bezdomni chętnie uczestniczą we Mszy Św., sami przygotowują oprawę liturgiczną (czytania, śpiewy), ubierają ołtarz.

Po Mszy Św. kaplica znowu zamienia się w jadłodajnię, gdzie wszyscy obecni zaproszeni są na agapę – gorącą kawę i ciastko. Panuje wtedy radosna atmosfera.

Nowo podjętym zaangażowaniem w ramach pracy w jadłodajni są cotygodniowe wyjazdy „w teren”, głównie w okolice Dworca Centralnego, gdzie najczęściej gromadzą się bezdomni. Trzyosobową grupą ustawiamy się niedaleko dworca i częstujemy najuboższych herbatą i kanapką. Jednak to nie posiłek jest najważniejszy w czasie takich wyjazdów, ale spotkania i rozmowy z ludźmi. To jest moment, kiedy spotykamy się na „ich” terenie, poza instytucją, kiedy to my wychodzimy do ludzi i możemy w sposób szczególny okazać im troskę i zainteresowanie.

Środowisko osób bezdomnych jest dosyć zróżnicowane. Są osoby, które zostały zmuszone przez różne sytuacje życiowe do takiej formy życia, ale są i takie, które czują się doskonale na ulicy – jest to ich sposób na życie. Większość z nich to osoby bardzo poranione, pokrzywdzone przez życie, rozżalone na instytucje i własne rodziny. Często są to osoby nieporadne życiowo, mające trudności w podstawowym funkcjonowaniu społecznym.

Praca z osobami bezdomnymi pomaga mi odkrywać zranione Serce Boga, Serce, które w sposób szczególny potrzebuje miłości, troski i uwagi. Praca ta oznacza dla mnie przede wszystkim BYCIE wśród osób bezdomnych, dawanie siebie, swojego serca. Ważny jest przede wszystkim kontakt indywidualny z każdą osobą, zwrócenie na nią uwagi, powiedzenie dobrego słowa, zachęcenie do działania, podziękowanie za pomoc... Przez zauważanie dobra w tych osobach pragnę pomagać im wydobywać na zewnątrz to, co w nich najlepsze – troskę i chęć dzielenia się z innymi, uboższymi.

Uczę się też bezinteresowności, nieoczekiwania na wdzięczność. Nierzadko spotykam się z osobami roszczeniowymi, obwiniającymi wprost mnie za swoją trudną sytuację życiową. Takie sytuacje pokazują mi jak głęboko może być zraniony człowiek. Tym mocniej polecam go wtedy Jezusowi, ufając, że On sam najlepiej go zrozumie.

W jadłodajni pragnę głosić Miłość Serca Jezusa i często zastanawiam się jak mogłabym to robić. Wiem, że atmosfera otwartości, akceptacji, słuchania z pewnością pomaga ludziom czuć się kochanymi. Takie jest moje osobiste doświadczenie i to właśnie chciałabym ofiarować ludziom, szczególnie tym najbardziej potrzebującym. Praca w jadłodajni jest dla mnie dużą radością i jestem wdzięczna Panu Bogu i Zgromadzeniu za to, że mogę pełnić tę misję.
 

s. Joanna Moś rscj

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA