Zostałyśmy powołane, by być kobietami, które mówią o obecności Boga w naszym świecie i kochają do końca, aż do oddania życia.

Zgromadzenie jest jak jedno ciało poruszane od środka przez Miłość. W tym ciele, 
w różnorakich formach powiązań toczy się życie, dając każdej z jego części energię 
i elastyczność. Co dotyka jedną z części, dotyka całe ciało.

Kapituła Generalna Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa 2016, str. 13

Dla Zofii było ogromnym poświęceniem pozwolić Filipinie i jej towarzyszkom na wyprawę do Nowego Świata. Rozumiała ona jednak jak ważna była ta odpowiedź na wezwania Kościoła i świata. Zofia rozumiała także i to, że Filipina wraz z towarzyszkami pozostaną częścią jednego ciała, czyli Zgromadzenia. To COR UNUM stało się silniejsze  poprzez ich misję w innej części świata i poprzez wymianę korespondencji między Francją a Nowym Światem. Pomimo tego, iż Filipina często musiała czekać miesiącami na wiadomości z Francji, jej lojalność wobec Zofii i Zgromadzenia pozwoliła pielęgnować jej poczucie przynależności do jednego ciała za wszelką cenę; nawet jeśli decyzje, które docierały, były sprzeczne z jej pragnieniami.  Pokora Filipiny i pragnienie podążania za natchnieniem  Ducha Świętego pomagały jej na rezygnację ze swego zdania i poddanie się opinii innych; jednakże, gdy chodziło o zachowanie jedności Zgromadzenia, była nieugięta.

Filipina musi być bardzo zadowolona z wezwania Kapituły do jedności, zwłaszcza gdy widzi nasze wysiłki, aby odpowiedzieć na nie w konkretnych okolicznościach naszego życia. Prośmy ją, aby wstawiała się za nami, byśmy mogły wzrastać jako jedno ciało, zarówno w naszych wzajemnych relacjach, jak i w relacji z Bogiem, który wzywa nas, abyśmy były jednym sercem i jedną duszą w Sercu Jezusa.

Nancy Koke, RSCJ, Prowincja Uganda-Kenia
Rzeźba: Timothy Schmalz
Tłum. Janina Nejczyk RSCJ

 Moja pierwsza wspólnota miała nazwę „Duchesne” i w dzień Święta Filipiny rozpoczęłam swój nowicjat na Filipinach. Od tego czasu Filipina ma swoje szczególne miejsce w moim sercu i głęboko inspiruje mnie jej życie modlitwy oraz gorliwość w misji. Z historii jej życia dowiedziałam się, że jej pierwszym pragnieniem misyjnym był wyjazd do mojego kraju. Jednak Bóg miał inne plany wobec niej. Wszystko to spowodowało, że czułam się blisko związana z Filipiną i często zwracałam się do niej o pomoc.

Cztery lata temu, po moich ślubach wieczystych, zostałam posłana do mojego kraju na misje. Byłam podekscytowana, ale także pełna niepokoju i niepewności. Obawiałam się samotności, bycia bez wspólnoty. Poza tym, moja obecność nie była już tylko obecnością prywatnej osoby, ale członka Zgromadzenia. To ciążyło mi bardzo na sercu.

W samolocie czytałam małą książeczkę Janet Erskine Stuart RSCJ. Każde słowo mocno do mnie przemawiało. Czułam coraz mocniejszą więź ze Zgromadzeniem, a zwłaszcza z Zofią i Filipiną. Rozmawiałam z nimi o wielu sprawach, zwłaszcza o życiu modlitwy i o „porażkach”, których przecieżtak wiele doświadczyła Filipina. To dało mi wiele siły i odwagi na moją drogę.

Przed opuszczeniem samolotu zorientowałam się, że jesteśmy we wspólnocie w trójkę – Zofia i Filipina są ze mną. Razem mogłyśmy rozpocząć nową misję. Ta misja jest teraz nazwana „Projektem Duchesne”. Jakże szczęśliwa jestem będąc członkiem takiej wspólnoty!

 

Stella S., RSCJ, Prowincja Korea-Chiny
Obraz: Andriej Rublow
Tłum. Janina Nejczyk RSCJ

Życie Filipiny charakteryzowało się wieloma przymiotami. To, co mnie szczególnie pociąga, to jej milczenie, które fascynowało wielu w jej czasach i nadal porywa nasze serca. Cisza, milczenie było  centrum życia Filipiny i ono uzdalniało ją do koncentrowania swojego życia na ścieżkach Pana i do radykalnego działania. Życie wewnętrzne uzdalniało ją do podejmowania ryzyka przekraczania nowych granic w odpowiedzi na wezwania jej czasów. Przeżywała swoje życie tak jak Maryja, Matka Jezusa. Milczenie Filipiny jest lekcją, którą chcemy przyswoić, aby kierować się nią w naszym życiu. Chcemy zachowywać wewnętrzną ciszę i dzielić się nią z innymi, nie używając wielu słów. Niezwykły sposób przeżywania głębokiej kontemplacji w codzienności uzdalniał Filipinę do wzrastania w zjednoczeniu z Jezusem.

Modlę się, aby Filipina wstawiała się za nami, byśmy i my mogły wzrastać w naszym życiu wewnętrznym w naszej misji, gdziekolwiek nas Pan Bóg posyła.  Nawet jeśli zwyczajny język komunikacji zawiedzie, Kochana Filipino, niech Twój przykład i Boża łaska sprawią, byśmy doceniały wartość milczenia, ciszy.  Obyśmy kroczyły niestrudzenie  po nieuczęszczanych ścieżkach, by bez słów odkryć język, który porwie nasze serca dla spraw Boga. Módl się za nami, Filipino, abyśmy pozostały zakotwiczone w źródle naszego życia, w naszym Panu, który przygotowywał ciebie do misji w Nowym Świecie. Pan złożył wszystko, co było ci potrzebne, w głębinach twojego serca. Wypraszaj nam te same łaski, aby pomogły nam cierpliwie, w ciszy i zaufaniu oczekiwać na to, aż Bóg przygotuje nasze serca na przekroczenie nowych granic, na podjęcie tych nowych wezwań, jakie obecnie, w XXI wieku, do nas kieruje.

 

Ursula N. Bugembe, RSCJ, Region Czad
Obraz: Emil Frei
Tłum. Janina Nejczyk RSCJ

Uważam, że Filipina jest szczególnie pociągającym wzorem dla nas ludzi XXI wieku ze względu na jej serce, którym ogarniała cały świat.

To otwarte na świat serce przenosi centrum zainteresowania i współczucia z „siebie” na „nas”, na „wszystkich nas”! Ten proces obrazują coraz bardziej poszerzające się kręgi świadomości i współczucia. Krąg "mojego sąsiada" to stale rosnąca liczba osób, z którymi jestem w stanie prawdziwie współodczuwać. Serce ogarniające świat jest jak rozległy, gościnny namiot i ma otwarte granice!

Filipina Duchesne wciąż poszerzała  granice swojego serca. Jako dziecko pragnęła wspierać biednych 
w Grenoble; jako nastolatka, a później  młoda zakonnica, marzyła o pracy z tubylcami za oceanem; jako starsza kobieta chciała podróżować do Gór Skalistych, a nawet poza nie – nawet do Chin. Filipina odważnie przekraczała granice – nie tylko te geograficzne czy polityczne; ona przekraczała granice klas społecznych, języka, kultury, obyczajów. Krąg współczucia Filipiny był tak szeroki jak świat. 
Jej głębokim pragnieniem było niesienie Miłości Boga, którą poznała tak intymnie, tym wszystkim na świecie, którzy jej zdaniem byli najbardziej z tego świata wyłączani. Filipina miała Serce Ogarniające Cały Świat.

A co z nami? Jak szerokie są przestrzenie naszej gościnności? Jak szeroki jest krąg naszego współczucia? Na ile otwarte są granice naszych serc? Z czyjego powodu nasze serca bywają zranione? Jeśli odpowiedź jest zbyt wąska, ciasna, warto przypominać sobie,  w jaki sposób serce Filipiny poszerzało swoje granice. Jak? Ona otwierała swoje serce. Spędzała mnóstwo czasu, pozwalając Bożej Miłości, poprzez Chrystusa, napełniać ją, kształtować i ostatecznie - przemieniać ją. Serce Filipiny coraz bardziej objawiało Serce Chrystusa. I jako Serce Chrystusa, jej serce obejmowało cały świat.

Maureen Glavin, RSCJ, Stany Zjednoczone-Kanada
Tłum.  Janina Nejczyk RSCJ

Myślę, że Filipina byłaby bardzo zaskoczona podziwem i inspiracją, jakie w nas wzbudza. Kiedy lata temu po raz pierwszy o niej usłyszałam, imponowała mi swoim pragnieniem, by być misjonarką. Uderzał mnie fakt, że przy wszystkim co było do zrobienia w jej własnym kraju, z wielkimi potrzebami i wyzwaniami Zgromadzenia jej czasów, patrzyła ponad własne granice i chciała nieść miłość Serca Jezusa „na krańce świata”.

Zawsze wydawało mi się to wielkim ryzykiem, pełnym odwagi, by zdecydować się na zostawienie wszystkiego i przekroczenie ogromnego oceanu, wiedząc, że powrót będzie prawie niemożliwy. Podziwiałam jej odwagę i głębokie pragnienie, które pociągnęło ją do wyruszenia w tę podróż.

Dzisiaj, lata po tym jak pierwszy raz usłyszałam jej historię, odkrywam, że tym co najbardziej w niej kocham, jest to, co wydarzyło się później: napotkanie praktycznych trudności w nowym kraju, do którego dotarła; cierpienie z powodu braku zrozumienia przez swoje siostry; konieczność długiego czekania na to, by zamieszkać z ludnością tubylczą, dla której tak bardzo chciała pełnić misję oraz brak możliwości nauczenia się jej języka. Na tej drodze, pełnej przeciwności, Filipina pozostawała zakorzeniona w miłości Jezusa, miłości, która zaprowadziła ją ku tej przygodzie, i która towarzyszyła jej w centrum pozornej porażki.

Gdy myślę o tym, w jaki sposób mam być dzisiaj wierna naszemu charyzmatowi, podziwiam śmiałość Filipiny, ale również modlę się o jej umiejętność trwania pośród trudności, by być blisko tych realiów, które sprawiają, że dotykamy naszych ograniczeń, by wiedzieć jak przyjąć nieporozumienia i błędy, ponieważ również tam odkrywa się przed nami święta przestrzeń, w której możemy odkrywać i ukazywać miłość Tego, który kocha nas i chce dawać nam życie w obfitości, byśmy mogli dzielić się nią z synami i córkami Boga.

Paula Grillo, RSCJ, Prowincja Argentyna-Urugwaj
Obraz:  Milton Frenzel
Tłum. Ewa Bartosiewicz rscj

Filipina miała wielkie marzenia i z uwagą nasłuchiwała głosu powołania od Boga. Czy to pracując z tymi w potrzebie niedaleko domu w Grenoble, czy dając się oderwać od tego co było fizycznie znajome, głębiej, w zróżnicowane tereny Serca, które uczyniła swoim prawdziwym domem, Filipina odpowiadała z dyspozycyjnością, kreatywnością i szerokim, integrującym pragnieniem, by miłość Boga stała się znana.

Z żarliwością opowiadała i otwarcie pisała o swoich pragnieniach, myślach, swoim rozeznaniu z Bogiem. Moja współczesna wyobraźnia z łatwością słyszy, jak mówiła rok po roku: „a, i przy okazji… jeśli potrzebujesz kogoś, kto przekroczyłby ocean i zaczął coś nowego... nadal jestem otwarta, bo wierzę, że właśnie do tego wzywa mnie Pan Bóg.”

Czymś jednym jest mieć marzenia. Czym innym jest je wypowiedzieć. Jednak czymś zupełnie innym jest rzucić wszystko i kroczyć naprzód, kiedy przyjdzie pozwolenie… wyruszyć, kiedy koszt jest duży, a zbliża się nieznane; podążać z modlitwą i odwagą; powiedzieć Tak i iść dalej, wiedząc, że zwątpienie, lęk i wyzwania będą prawdopodobnymi towarzyszami, a czasami nawet mogą zdobyć przewagę; powiedzieć Tak mimo wszystko i dzielić się Miłością, której i ja oddałam swoje życie.

Taki poziom wolności, tak intensywne oddanie marzeniom i rozeznawaniu, Zgromadzeniu, Bogu i Jego ludowi, to jedne z cech, które najbardziej podziwiam u Filipiny.

Kim King, RSCJ,Province of United States-Canada
Figura: Adam Long
Tłum. Ewa Bartosiewicz rscj

Poznałam Filipinę Duchesne dzięki historiom opowiadanym przez jedną czy drugą siostrę Sacre Coeur oraz czytając teksty o niej. Później dostąpiłam łaski odwiedzenia niektórych miejsc, w których żyła w USA. Wraz z Filipiną odkrywałam jak moje życie jest fizyczną, intelektualną, ludzką, psychiczną i duchową podróżą z otwartym sercem, jak u Abrahama, podążaniem ku sobie, innym, naturze i Bogu z wewnętrzną radością. Czymś, co jest z Filipiną związane, a   czego ciągle na nowo doświadczam, jest otwartość na kontemplowanie jej wizerunku na Rebece, przekraczającej kulturowe, religijne, geograficzne (północ/południe) i społeczne (bogaci/biedni) granice. 

Wyruszając bez niczego na początku swojej misji, Filipina uczy mnie, że prawdziwe ubóstwo, to nie brak pieniędzy, ale raczej brak serca i miłości wobec innych. Jak ujął to Helder Camara, “Nikt nie jest na tyle biedny, by nie móc nic ofiarować; nikt nie jest na tyle bogaty, by nie potrzebować pomocy”. Swoją osobą Filipina ubogaca każdego z nas. Świątynia Boga żywego, Filipina Duchesne, uświadomiła mi, że „odkrywanie i ukazywanie miłości Serca Jezusa poprzez posługę wychowania”, to uniwersalne dziedzictwo przeżywane codziennie przez każdą Siostrę Sacre Coeur i przez wszystkich, którzy decydują się, by nim żyć.

N’guemta Nakoye Mannta (Juliette), RSCJ,  Region Chad
Obraz: Margaret Mary Nealis, RSCJ
Tłum. Ewa Bartosiewicz rscj

Co przychodzi ci do głowy, kiedy słyszysz imię Filipiny? To pytanie wypłynęło pewnego dnia, kiedy zebrały się nasze młode siostry z regionu Indonezji. Byłyśmy zachwycone, słysząc że misja w Indonezji rozpoczęła się, kiedy Filipina była kanonizowana. To dla nas błogosławieństwo, że Filipina, kobieta odwagi i wierności, jest patronką naszego regionu.

Wyobrażenie sobie, co czuła Filipina i jej towarzyszki podczas podróży do Nowego Świata, pozwala zrozumieć, że wszystkie one były kobietami wiary. Widziały tylko morze i niebo. Cierpiały na choroby, nie miały odpowiedniego jedzenia. Morze terroryzowało je wichrem i falami. Niepewność czekała na nowym lądzie. Bliska relacja Filipiny z Jezusem, pozwalała jej żyć nadzieją w tych niebezpiecznych czasach. Jej modlitwa, „Mój Boże, zostawiłam dla Ciebie wszystko”, pokazuje, że była „kobietą, która modli się nieustannie” zanim jeszcze otrzymała to imię w plemieniu Potawatomi.

Dziś doświadczamy podobnie przerażających momentów, ale w inny sposób. Kiedy opuszczamy dom, by szukać tego, czego pragnie od nas Bóg, jesteśmy niepewne i zalęknione. Gdy wszystko wydaje się niepewne, gdy ludzie tracą nadzieję, gdy nienawiść i zazdrość są coraz większe, a miłość i przebaczenie coraz mniejsze, czy potrafimy stać się znakiem nadziei dla ludzi wokół nas?

Filipina pokazuje drogę. Siły na życiową drogę pochodzą z kontemplacji przebitego Serca Jezusa. Niech Miłość Serca Jezusa, która podtrzymywała Filipinę, ukształtuje nas, byśmy były święte i stały się błogosławieństwem dla innych!

 

Henni Sidabungke, RSCJ, Region Indonezji
Tłum. Ewa Bartosiewicz rscj

«O, Panie, w prostocie serca mego radośnie ofiarowałam wszystko... » 

Po upadku komunizmu w Rosji Moskwa stała się dla RSCJ uprzywilejowanym miejscem misji. W czasach Filipiny dziesiątki mieszkańców Florissant w wigilię Wielkanocy przyjmowały chrzest. Co roku w ostatnich latach dziesiątki dorosłych przygotowanych w katechumenacie przez RSCJ przyjmowały chrzest w Wigilię Paschalną w moskiewskiej katedrze.

Po Rewolucji Francja potrzebowała robotników dla nowej ewangelizacji społeczeństwa. Ale dla Filipiny wezwanie Ameryki było ważniejsze, bo szczepy indiańskie nie poznały jeszcze dotąd  Dobrej Nowiny o zbawieniu. „Oto jestem, Panie!” odpowiedziała Filipina.

W Nowym Świecie Filipina spotkała wiele trudności: ubóstwo, choroby, ciężka, wyczerpująca praca, wielkie odległości, samotność, zdziczenie obyczajów. We wszystkich tych przeciwnościach ŻYWA WIARA  była jej oparciem. Ta wiara wyrażała się u niej posłuszeństwem - dzięki wiernym, ciągłym kontaktom z Zofią. Wyrazem tej wiary był również szczery i otwarty dialog z przedstawicielami amerykańskiej hierarchii w Luizjanie.

Jej trudy stały się owocne dzięki pokornemu przyjęciu cierpienia wszelkiego rodzaju oraz zgody na upokorzenia i niepowodzenia. W długich nocnych godzinach adoracji przed Najświętszym Sakramentem znajdowała w Sercu Jezusa pocieszenie, nowe siły do pracy i pokój serca. Kiedyś usłyszała na modlitwie wewnętrzny głos: „Nie tak przez twoje osiągnięcia podobasz Mi się jak przez mężne znoszenie przeciwności i niepowodzeń.”

Odrodzenie Kościoła w Rosji stanowi wyzwanie: to kraj wielu języków, różnorodnych kultur i narodów, kraj pogranicza Europy i Azji. Jako zakonnice Serca Jezusa odpowiemy na to wyzwanie czy przyjdzie nam obumrzeć, jak ziarno gorczyczne rzucone w ziemię?

Gdy wsłuchujemy się z Filipiną w wezwania Kapituły 2016 roku, które z nich przemawiają nam do serca? Pozwólmy się prowadzić Duchowi!

Maria Stecka, RSCJ, Prowincja Polska
Fotografia: Maria Stecka

Apel do tych z nas, którzy uważają, że jesteśmy zbyt starzy, by cokolwiek jeszcze robić - wystarczy zwrócić się do Filipiny Duchesne w poszukiwaniu inspiracji. Mając prawie 50 lat opuściła dom, wypływając do Luizjany, a w wieku 72 lat udała się do Sugar Creek w Kansas, aby zamieszkać wśród Indian Potawatomi. Kiedy w jakimś momencie życia chce nam się powiedzieć, za uczniami na Górze Tabor, "Usiądźmy tu i nic więcej nie róbmy", Filipina zachęca nas, byśmy ze szczytu góry zeszli w błoto życia, z wysokości do poziomu morza, z Grenoble i Paryża udali się do Nowego Orleanu i St. Louis. Wtedy pośród rozpaczy i bezsilności, gdy pokonuje nas nieznajomość języka, Filipina, kobieta, która zawsze się modli, wzywa nas do odwagi i ufności zrodzonej z nieustannej kontemplacji, jakby chciała powiedzieć: "Przepraszam, ale mamy Bożą pracę do wykonania".

 

Mary Hotz, RSCJ, Prowincja Stany Zjednoczone – Kanada
Tłum. Renata Ryszkowska rscj
Rzeźba: Harry Webber

© SACRE COEUR - ZGROMADZENIE NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA